Z punktu widzenia ojca: moja Córka

Dzień Ojca

Moja córka urodziła się prawie osiemnaście lat temu. kawał czasu, ale ja do dziś pamiętam uczucia, jakie mi wtedy towarzyszyły. Byłem przy porodzie, widziałem ten cud, gdy na świat przychodzi Człowiek. I ten moment, kiedy umytego noworodka położna dała mi na ręce. Tak się złożyło, że pierwsze godziny życia Córki ja z nią spędziłem. Trzymałem w dłoniach, nie śmiąc nawet głośniej odetchnąć, by nie zrobić Jej krzywdy.

W zasadzie teoretycznie byłem przygotowany na zostanie ojcem. W praktyce wszystko wzięło w łeb – mój pogląd na świat, na to co w życiu ważne zmienił się o 180 stopni w chwili narodzin. Zrozumiałem, że oto trzymam w dłoniach najważniejszą na świecie osobę. To był cud. Coś niesamowitego.

Oczywiście, od razu poznałem co to strach o dziecko. Strach, który towarzyszy każdemu rodzicowi każdego dnia. Przyszło mi zrozumieć niektóre zachowania moich Rodziców, gdy zrobiłem coś co mogło się źle skończyć dla mnie. No i ta myśl, że trzeba dziecku własnemu pokazać świat, nauczyć wielu rzeczy i w pewnym momencie pozwolić też zacząć żyć własnym życiem.

Życie tak się potoczyło, że gdy Córka miała trochę więcej niż roczek straciłem pracę. Ale nie rozpaczałem – mogłem na co dzień zajmować dzieckiem. Pamiętam te chwile, kiedy Córka jeszcze wierzyła, że tata jest najlepszy i wie wszystko. Razem się bawiliśmy, chodziliśmy na spacery – prowadziłem wózek póki dziecko nie zasnęło, potem siadałem pod jakimś drzewem i czytałem, zerkając na Córkę, czy się nie budzi, czy nic złego Jej się nie śni…

Ta odpowiedzialność, żeby przekazać dziecku to co najważniejsze… Czy mi się udało? Nie wiem. Moja Córka jest cudowna, mądra i dobra. I chciałbym wierzyć, że choć trochę mojej w tym zasługi.

Ten wpis – bardzo osobisty – jest dla wszystkich tych, którzy mówią, że ojcowie nie mają uczuć, nie okazują ich. Może nie okazujemy, ale w środku czujemy euforię, szczęście, strach, miłość… Całą gamę uczuć, których może nie pokazujemy każdego dnia, ale w nas są.

I chociaż dziś moja Córka już zaczęła swoje życie, swoje przygody, ma własne przemyślenia, uczucia, wie, że tata nie jest najlepszy, że  wiele rzeczy w życiu mu nie wychodzi, to moje uczucia do Niej się nie zmieniły – dalej jest Najważniejszą Osobą w moim życiu.

Kocham Cię Córeczko.

PS.: Moja Córka ma na imię Emila. Na koniec Wam tylko opowiem, że miała już wybrane inne imię przed urodzeniem, ale przyśniło mi się jednej nocy, że mam córkę – Emilkę. I był to tak intensywny sen, że przeforsowałem to imię. Mogę powiedzieć, że Córkę sobie wyśniłem…

 

Font Resize
KONTRAST
%d bloggers like this: