X-Files: prawda ukryta między słowami

Na fali szaleństwa jakie wzbudził serial X-Files także w Polsce ukazywały się powieści Z Archiwum X. Część z nich to były cieniutkie, kilkudziesięcio stronicowe zeszyciki, będące nowelizacjami scenariuszy poszczególnych odcinków. Wydawane trochę bez sensu – bez żadnej chronologii, raz odcinek z pierwszego sezony, potem z trzeciego i tak dalej. Zeszycików tych ukazało się kilkanaście w dwóch seriach, a ich jedynym atutem były naprawdę ładne okładki. Znacznie ciekawsze było sześć książek które nie opisywały historii z serialu, lecz stanowiły oddzielną całość. Pierwsze cztery wydało wydawnictwo MeKONG, piątą Da Capo, a szóstą Libros.

Charles Lewis Grant Z Archiwum X: Goblin, (tyt. oryg. Goblins) tłumaczenie: Paweł Ziemkiewicz, data wydania 1997, stron: 273 Ocena 3/6

Pierwsza powieść opowiada o małym prowincjonalnym miasteczku w którym zdarzają się niezwykle brutalne, niewytłumaczalne morderstwa. Mulder i Scully zostają skierowani do wykrycia sprawcy. Kiedy jednak w swoich poszukiwaniach trafiają do bazy wojskowej, w której prowadzony jest tajny program badawczy okazuje się, że komuś w FBI zależy na tym by nasi bohaterowie nie dotarli do prawdy. A ta okaże się naprawdę zaskakująca. „Goblin” to niezła powieść – broniąca się jako powieść z serii X-Files, jak i zupełnie samodzielna historia. Można mieć zastrzeżenie do fabularnych rozwiązań, ale całość warta jest przeczytania.

 

 

 

Charles Lewis Grant Z Archiwum X: Wir, (tyt. oryg. Whirlwind) tłumaczenie: Paweł Ziemkiewicz, data wydania 1997, stron: 239 Ocena 4/6

„Wir” to z kolei opowieść o tym, że w miasteczku w Nowym Meksyku w dziwnych okolicznościach giną ludzie i zwierzęta. Miejscowy szeryf wzywa na pomoc FBI, a Walter Skinner wysyła Muldera i Scully. Mulder podejrzewa ingerencje kosmitów, Scully próbuje zgony wyjaśnić racjonalnie, jednak rozwiązanie zagadki okaże się zupełnie inne. „Wir” to dobra, pełna indiańskich wierzeń i mistycyzmu książka. Trochę tutaj echa opowieści o czupakabrze, trochę klimatu Mastertonowskiego „Manitou”. Jednym zdaniem – czyta się. I to czyta się dobrze.

 

 

 

 

Kevin J. Anderson Z Archiwum X: Epicentrum, (tyt. oryg. Ground Zero) tłumaczenie: Paweł Ziemkiewicz, data wydania 1998, stron: 346 Ocena 5/6

Najlepsza z tych sześciu książek moim zdaniem. W centrum badań nowoczesnych broni, na odciętej od świata wyspie, znaleziono zwłoki które były tak napromieniowane, że niemal świeciły w ciemnościach. W trakcie śledztwa  które prowadzić będą nasi bohaterowie wyjdą na jaw niezwykłe fakty. Na domiar złego Mulder i Scully zostaną uwięzieni na wyspie przez potężną burzę. A gdzieś czai się żądny zemsty wróg… Musze przyznać, że kilka razy mnie ta książka wystraszyła – dużo tutaj horroru, napisane to z pazurem i aż chętnie się do tej lektury wraca. Szczerze polecam!

 

 

 

Kevin J. Anderson Z Archiwum X: Ruiny, (tyt. oryg. Ruins) tłumaczenie: Paweł Ziemkiewicz, data wydania 1998, stron: 350 Ocena 2/6

A to z kolei chyba najsłabsza z tych pozycji. Historia poszukiwań grupy archeologów, zaginionych w trakcie badania nowo odkrytych ruin miasta Majów powinna wciągać i powodować przyśpieszone bicie sera… Tymczasem „Ruiny” ciągną się jak flaki z olejem i pozostawiają czytelnika z nierozwiązaną zagadką. A wszystko przez to, że autor na siłę chciał dorzucić swoje trzy grosze do mitologii serialu. Nie polecam.

 

 

 

 

Kevin J. Anderson Z Archiwum X: Przeciwciała, (tyt. oryg. Antibodies) tłumaczenie: Maciejka Mazan, data wydania 1998, stron: 256 Ocena 4/6

Zdecydowanie najsmutniejsza powieść z serii. Ktoś podpalił rządowe laboratorium genetyczne. Zwłoki znalezione na pogorzelisku są potwornie zniekształcone. Tajemnicze wydarzenia jakie rozgrywają się wokół słynnego naukowca – kto stoi za zniknięciem jego żony i chorego na białaczkę syna? Czyje koszmarnie zdeformowane zwłoki znaleziono na jednej z dróg w Oregonie? Na te pytania muszą odpowiedzieć agenci Archiwum X. Odpowiedź będzie niesamowita i niezwykła – Mulder i Scully staną przed moralnym dylematem… A czytelnik wraz z nimi, bo tym razem działania sprawcy tych nieszczęść jesteśmy w stanie zrozumieć, nie można ich jednoznacznie potępić. „Przeciwciała” to smutna powieść, nostalgiczna, dobrze napisana. Zdecydowanie warta uwagi.

 

 

Ben Mezrich Z Archiwum X: Skóra, (tyt. oryg. Skin) tłumaczenie: Krzysztof Kurek, data wydania 2000, stron: 320 Ocena 4/6

Jako ostatnia (przynajmniej w Polsce) ukazała się powieść „Skóra”. Ta prosta w sumie historia sprowadza nas niejako do korzeni Archiwum X – do tego co w serialu najlepsze. Oto mamy i tragiczną masakrę w nowojorskim szpitalu i omyłkowy przeszczep skóry który wykonano wybitnemu profesorowi i tajemniczego dawcę skóry do przeszczepu. Śledztwo rzuci Muldera i Scully aż do tajlandzkiej dżungli. Tam będą musieli zmierzyć się z legendą pewnej istoty, nazywanej przez miejscowych „Pożeraczem Skóry”. „Skóra” to takie best of X-Files. Nie ma tutaj miejsca na mitologię serialu, jest po prostu ciekawe, egzotyczne śledztwo i istoty o których ewolucja zapomniała. Czyli to co w X-Files lubimy najbardziej. Powieść daje radę – jest nieźle napisana, wciąga w lekturę. Nie jest to może literatura najwyższych lotów, ale dobra książka rozrywkowa – na pewno.

 

Te sześć powieści, które opisałem powyżej to dobry przykład na to, że na podstawie serialu da się napisać naprawdę coś dobrego. Oczywiście – dużym ich atutem jest to, że opisują losy bohaterów których znamy i kochamy. Ale zaręczam Wam – gdyby to były książki w ogóle nie związane z Archiwum X to i tak z przyjemnością po większość z nich byście sięgnęli i nie żałowali później lektury. Polecam – jeśli uda się Wam gdzieś pożyczyć, kupić. To naprawdę ciekawe historie są.

Font Resize
KONTRAST
%d bloggers like this: