Ulrich Hefner. Trzeci poziom

Książka, która zapowiadała się naprawdę dobrze. Ale tylko się zapowiadała…

Na książkę „Trzeci poziom” skusiłem się najpierw ze względu na okładkę – nieodparte skojarzenie z powieścią „Odwet oceanu” (która to powieść jest jedną z najlepszych jakie dane mi było recenzować na tym blogu). I być może moje oczekiwania były zbyt duże – dlatego „Trzeci poziom” oceniam dość surowo. Sama historia to opowieść jaką znamy i widzieliśmy już na ekranach nie jeden raz. Oto w wyniku zmian klimatycznych pogoda na całym świecie zaczyna wariować. Huragany i tornada jakich dotąd nie widziano nawiedzają Amerykę Północną, w burzach ludzie widza tajemnicze światło, nad Zatoką Meksykańską pojawia się zorza polarna… Wszystko to wywołuje popłoch wśród meteorologów. Po awarii promu kosmicznego, który przeszedł przez tajemniczy front burzowy, profesor James Paul – kierownik programu kosmicznego NASA – powołuje specjalny zespół do zbadania anomalii pogodowych. Jednak już wkrótce staje się jasne, że istnieją siły, którym bardzo zależy aby prawda nie wyszła na jaw…

„Trzeci poziom” Ulricha Hefnera to jego debiut powieściowy. I nie jest to do końca zła książka. Napisana dobrym, prostym językiem (oczywiście tutaj duża zasługa tłumacza – Pawła Wieczorka). Akcja plecie się wartko, bohaterowie są interesujący… Co więc nie wypaliło? No cóż – chociaż poszczególne składowe powieści wydają się być ciekawe to całości zabrakło po prostu jaj. Opisy kataklizmów nie są tak widowiskowe jakby się chciało, denerwuje fakt, że głównym bohaterom wszystko się udaje, watki parapsychologiczne wcale nie współgrają z wątkiem meteorologicznym. No i zakończenie, które po prostu rozczarowuje i wygląda jakby na siłę zostało dodane. Gdyby „Trzeci poziom” był filmem z dobrymi efektami specjalnymi to pewnie byłbym zachwycony. Ale przy książce, gdzie dużą rolę odgrywa nasza wyobraźnia, robi się z tego wszystkiego średnio strawny koktajl. Po prostu „Trzeci poziom” daje nam słabą pożywkę dla wyobraźni. Przeciętnie niestety, bardzo przeciętnie.

Tłumaczenie: Paweł Wieczorek. 584 strony. Wydawnictwo Albatros, rok wydania 2010.

Font Resize
KONTRAST
%d bloggers like this: