TOP 5: książki, które mogę czytać bez końca

Kiedyś, dawno temu, rynek wydawniczy w Polsce był bardzo ograniczony. To, ze jedną książkę czytało się po kilka razy nie było niczym dziwnym. Dopiero w latach 90-tych XX wieku dostęp do literatury (zwłaszcza amerykańskiej pulpy) rozwinął się niesamowicie. Sam pamiętam pierwsze horrory Mastertona, Kinga, sensacje Ludluma. Nagle zostaliśmy zalani wielka falą książek – lepszych, gorszych, całkiem kiepskich – przez co wybór lektury nie nastręcza dziś żadnej trudności. Sam mam metodę, że jeśli powieść mi się nie spodoba po 50-70 stronach, to odkładam ją na półkę i sięgam po coś innego. Szkoda życia, a przecież jeszcze tyle jest do przeczytania…

Ale są książki, do których mogę wracać co chwila. Książki, które za każdym czytaniem odkrywają coś nowego przede mną. I nie mówię tutaj o klasyce literatury (umówmy się – niektóre dawne lektury nie dadzą się czytać…). I oto mój – bardzo subiektywny TOP 5. Pięć książek, do których mogę wracać nieustannie. To książki, które pierwsze przyszły mi na myśl, gdy zadałem sobie pytanie właśnie o moje ulubione historie.

A jakie są Wasze ulubione powieści, do których wracacie?

Powieść mojego dzieciństwa. Historia trojga nastolatków – Kluski, Kefira i Tutejszego – oraz zwariowanego kociego poety, ubarwiała mi wiele wieczorów. I kiedy zupełnie niedawno ja znalazłem w antykwariacie i przeczytałem, to okazało się, że po pierwsze nic a nic się nie zestarzała, a po drugie – poziom surrealizmu tej powieści jest tak olbrzymi, że jej przeczytanie znowu mi dostarczyło mnóstwa frajdy. Świetna historia, o niebo lepsza od wielu współczesnych książek dla młodzieży. Spróbujcie sami, podsuńcie swoim dzieciom. Satysfakcja gwarantowana.

 

Wczesna powieść Stephena Kinga, nie będąca horrorem. Raz w roku w Stanach Zjednoczonych, którymi włada wojsko, odbywa się Wielki Marsz. Stu chłopców maszeruje do momentu, gdy zostanie tylko jeden… Bardzo kameralna, ale niesamowicie poruszająca historia – w zasadzie prosta, jednak przejmująca powieść. Ciężko po lekturze się otrząsnąć. Jeśli lubicie mroczne opowieści z przesłaniem, to Wielki Marsz na pewno Wam się spodoba.

Cień wiatru polecił mi kiedyś kumpel z portalu opowiadania.pl i bardzo mi się spodobała ta książka. jednak dopiero drugi tom – Gra Anioła – uwiódł moja wyobraźnię. Gotycka powieść z elementami grozy, na tle przepięknie opisanej Barcelony. Jak cudownie to opisane wszystko, jak fantastycznie przetłumaczone! Według mnie – Arcydzieło!

Czy po lekturze książki z gatunku science fiction można mieć naprawdę poważne przemyślenia o Bogu, naturze świata, ludziach? Okazuje się, że można. Wszystko dzięki niezwykłej powieści Dana Simmonsa Hyperion. To w zasadzie sześć różnych historii w jednym, a wyobraźnia Autora po prostu zamiata wszystkich innych pod dywan. Hyperion to chyba najlepsza powieść sf, jaką w życiu czytałem – a wierzcie mi, czytam fantastyki naprawdę dużo. Pełną recenzję znajdziecie TUTAJ

Kolejna epicka powieść Dana Simmonsa. Tym razem dostajemy mieszankę historii, przygody i horroru. Ale najważniejsi są dla Autora ludzie. Wnikliwie ich obserwuje, stawiając w sytuacji, przekraczającej wyobrażenia o samotności, zimnie, strachu, głodzie. I efekt tych obserwacji wcale nie jest optymistyczny. To bardzo smutna, wstrząsająca historia. Znowu znakomicie opisana, znowu zawierająca mnóstwo odniesień do kultury, religijności, kondycji psychicznej człowieka. naprawdę warto przeczytać. Pełna recenzję znajdziecie TUTAJ.

Font Resize
KONTRAST
%d bloggers like this: