Stephen King. Doktor Sen

Stephen King. Doktor Sen

Tłumaczenie: Tomasz Wilusz, Wydawnictwo Prószyński i Ska, rok wydania: 2013, stron: 656.

Stephen King nie lubi ekranizacji swojej powieści „Lśnienie” z niezapomnianą rolą Jacka Nicholsona. Daje temu wyraz w posłowiu do książki „Doktor Sen”, pisząc, iż ten jest kontynuacją powieści „Lśnienie”, nie filmu. Rzeczywiście tak jest, chociaż powiedzenie „kontynuacja” to zbyt wiele. Całe odnośniki do wydarzeń w hotelu Panorama spokojnie można byłoby wyciąć, czy też zamienić na inne traumatyczne przeżycia z dzieciństwa głównego bohatera. Więc mówienie o najnowszej powieści Kinga, jako o kontynuacji jego, chyba najlepszej, powieści to chwyt marketingowy raczej. I to chwyt zupełnie niepotrzebny, bowiem „Doktor Sen” to naprawdę dobra powieść.

Powieść z gatunku tych które przykuwają czytelnika i powodują syndrom „jeszcze tylko jednego rozdziału” i tak dwie nieprzespane noce. Po eksperymentach z formą i treścią („Pod kopułą”, „Dallas 63” czy „Joyland” nie były horrorami, a przecież za horrory właśnie Kinga kochamy) autor wraca do opowiadania przerażających historii. „Doktor Sen” to taka właśnie opowieść.

Dan Torrance, którego poznaliśmy w „Lśnieniu” jako dziecko z niezwykłym darem, żyje na krawędzi – strach, alkohol, upodlenie – to codzienność naszego bohatera. To wpływ nieistniejącej już „Panoramy” powoduje, że życie Dana jest jałowe i bezsensowne. Do czasu gdy trafi do małego miasteczka, gdzie dostanie jeszcze jedną, ale już ostatnią szansę na zmianę. W tym samym czasie gdy Dan zaczyna zmieniać swoje życie rodzi się niezwykła dziewczynka – Abra.

Jej „lśnienie”, ten niezwykły dar, który Dan próbował u siebie zagłuszyć alkoholem, jest bardzo silne. Tak silne, że nieświadomie Abra zaczyna wpływać na życie Dana. Ich drogi będą splatały się ze sobą, aż do finału, w którym przyjdzie im się zmierzyć z „Prawdziwym węzłem”. Ta grupa istot wyglądających jak nieszkodliwi staruszkowie przemierza Stany Zjednoczone wozami kempingowymi, polując na dzieci mające dar lśnienia… Pod ich ludzką powłoką kryją się… nie zdradzę – sami przeczytajcie.

Chociaż właśnie o „Prawdziwym Węźle” za mało jest informacji w powieści. Chciałoby się wiedzieć więcej, co, jak, skąd. Ten wątek akurat nie do końca został dopieszczony – a szkoda, bo koncepcja takiego wroga jest niezwykle ciekawa i dawała możliwości jeszcze większego rozpisania się.

Pomijając ten szczegół można powiedzieć, że  „Doktor Sen” to dobra powieść, przemyślana, ładnie poprowadzona. To stary, dobry King, w wydaniu jakie ja akurat najbardziej lubię. Jednocześnie widać, że autor nadąża za tym co się dzieje na świecie, zarówno technicznie (komórki, IPady, serwisy społecznościowe w tej powieści spełniają ważną rolę), jak i obyczajowo (duże fragmenty o tym jak dorosły mężczyzna ma się spotkać z trzynastolatką by nie być posądzonym o związek z nieletnią – swoją drogą złych czasów dożyliśmy jeśli takie przemyślenia bohatera znajdują się w powieści stricte rozrywkowej).

Polecam gorąco lekturę. Jeśli poprzednie powieści Was rozczarowały brakiem grozy i niesamowitości, to „Doktor Sen” te braki bardzo skutecznie nadrabia.

Podobało się? Nie podobało? Zostaw jakiś ślad po sobie :)

Font Resize
KONTRAST