Stephen King. Dallas’63

Stephen King. Dallas’63

Przekład: Tomasz Wilusz, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, stron: 857, rok wydania 2011.

Wszyscy zgodzimy się, że w historii świata zdarzają się „momenty przełomowe”. Historia staje na rozstaju dróg – i kto wie, jak wyglądałaby teraźniejszość, gdyby coś stało się inaczej. W Stanach takim momentem był zamach na JFK w Dallas 22 listopada 1963 roku. To wtedy zakończyły się „złote lata” tego kraju. A gdyby można było cofnąć się w czasie i temu zamachowi zapobiec? Na to pytania stara się odpowiedzieć Stephen King w książce „Dallas’63”. Z tym, że autor nie skupia się na tym jak potoczyłaby się historia lecz na bohaterze swojej opowieści, uwikłanym w niezwykłe zdarzenia. Mamy więc zwykłego nauczyciela – Jake Eppinga. Samotny, normalny facet, po ciężkim rozwodzie, całkowicie poświęcający się pracy. To jemu właściciel baru zdradzi sekret. W barze jest portal do przeszłości. Przechodząc przez niego człowiek cofa się do 1958 roku. Po początkowym niedowierzaniu Jake zgadza się na to by cofnąć się w czasie i zapobiec zamachowi na JFK.

Abstrahując od reszty – to chyba najsłabsza część powieści – trudno uwierzyć zarówno w to, iż nieznajomy w zasadzie człowiek zdradza Jake’owi ten sekret. No i motywacja bohatera też nie do końca przekonuje… Wracając do fabuły – Jake chce sprawdzić czy rzeczywiście da się zmienić przeszłość. W tym celu cofa się do 1958 roku aby zapobiec pewnej tragedii która wydarzyła się w małym miasteczku Derry. Jeśli znacie twórczość Kinga to będzie dla Was ogromna przyjemność czytania o tym jak Jake spotyka w Derry bohaterów powieści „TO”. Bev i Richie będą stale się przewijać na kartach powieści. Taki powrót do wcześniejszej twórczości powoduje, że książkę się przyjemnie czyta i fajnie jest dowiedzieć się czegoś więcej o najbardziej dotkniętym przez Zło mieście i jego mieszkańcach. Okazuje się, że przeszłość da się zmienić. Jake wyrusza po raz kolejny by przez pięć lat przygotować się do zatrzymania Lee Oswalda przed zabiciem Kennedy’ego.

„Dallas’63” to kolejna, obszerna i dobra powieść Stephena Kinga. Nie ma tu co prawda nic z horroru, za to jest bardzo osobista i nostalgiczna wyprawa do złotych lat USA, do rodzącego się rock’and’rolla, do brylantyny na włosach i seansów w kinie dla zmotoryzowanych. Dużo tutaj historii, wiele informacji o Lee Oswaldzie. Jest także wątek romantyczny – poprowadzony dość sprawnie i z wyczuciem. Może się wydawać, że ta powieść jest przegadana, ale to chyba tylko dlatego, że obecnie człowiek zbyt szybko żyje i książka mająca ponad 500 stron to się wydaje za dużo. Tymczasem w „Dallas’63” można się rozczytać, zanurzyć w atmosferę lat sześćdziesiątych w Stanach. Pod tym względem ta powieść jest mistrzowska. Jednocześnie akcja jest na tyle frapująca i wciągająca, że trudno się od lektury oderwać. Polecam nowego Kinga te zapiski z czasu którego już nie ma. A czy uda się zmienić przyszłość i co z tego wyniknie? Cóż, przekonajcie się sami czytając „Dallas’63”. Chociaż to akurat nie jest tu najważniejsze. Dla autora – a z każdą stroną i dla nas – ważniejsi stają się ludzie o których pisze…

 

Font Resize
KONTRAST
%d bloggers like this: