Robert Harris. Pompeje

Stron 336. Wydawnictwo Albatros, rok wydania 2004

Lato 79 r.n.e. było wyjątkowo upalne. W spiekocie włoskiego słońca, u stóp dawno wygasłego Wezuwiusza rozgrywa się kryminalna afera. Młody akwariusz – człowiek zajmujący się opieką nad akweduktami – Atiliusz Primus, który od niedawna zarządza akweduktem doprowadzającym wodę do dziewięciu miast wokół Zatoki Neapolitańskiej, ma problemy. Jego poprzednik zaginął w tajemniczych okolicznościach, ryby w pobliskich hodowlach padają, zatrute jakimś nieznanym czynnikiem, poziom wody w zbiornikach miast opada, w końcu woda przestaje zupełnie płynąć.

Atiliusz wyrusza do Pompeji, bo w okolicach tego miasta musi być miejsce, gdzie coś blokuje akwedukt. W trakcie tej wyprawy pozna niezwykłą kobietę – Korelię, córkę byłego niewolnika, który teraz nieformalnie rządzi miastem… Akwariusz odkryje także aferę korupcyjną, a jego życie zawiśnie na włosku. Wszystko jednak stanie się mało ważne, gdy Wezuwiusz obudzi się ze swego długiego snu… A katastrofa zbliża się nieubłaganie.

W przeciwieństwie do nie tak dawno zrobionego filmu „Pompeje”, powieść Roberta Harrisa wiernie pokazuje życie i zwyczaje w tym starożytnym mieście, opisy budowy i działania akweduktów są bardzo rzetelne i zadziwiają szczegółowością. Także powód i przebieg erupcji Wezuwiusza jest poparty solidnym reserchem Autora. „Pompeje” to naprawdę dobra powieść.

Można oczywiście się przyczepić do tego, że do połowy książki akcja toczy się wolno, niemal leniwie, ale taki zabieg powoduje, że czytelnik niemal czuje ten zniewalający upał i gorączkę, która opisuje Robert Harris – musicie sami przeczytać, by zrozumieć, ale zaręczam, że dzięki takiemu prowadzeniu akcji dużo łatwiej wczuć się w treść. Z kolei sam wybuch wulkanu przyśpiesza akcję powieści – ale ani na chwilę Autor nie stara się koloryzować – wszystkie wydarzenia są logiczne i prawdopodobne. Tak więc okazuje się, że dostajemy, ubrane w szaty powieści przygodowej, duże porcje wiedzy historycznej i geologicznej, rzetelnie napisane i bezboleśnie przekazane. Polecam „Pompeje” każdemu kto szuka mądrej powieści przygodowej, historycznej czy katastroficznej.

 

Font Resize
KONTRAST
%d bloggers like this: