Pogrzebany

Pogrzebany

Reżyseria: Rodrigo Cortes. Scenariusz: Chris Sparling. Muzyka: Victor Reyes. Obsada: Ryan Reynolds  Francja/Hiszpania/USA, 2010.

Ostatnio rzadko się zdarza oglądać naprawdę dobre, inteligentne, ambitne i oryginalne produkcje. Kiedy jednak już się zdarzy taki film to jest to prawdziwa perła. Dlatego twierdzę, że właśnie takie filmy jak „Pogrzebany” stanowią o sensie istnienia kina w ogóle.

Rodrigo Cortes to reżyser raczej nieznany. Dwie krótkie formy, dwa filmy dokumentalne to cały jego dorobek. A jednak potrafił stworzyć arcydzieło. Film nakręcony w zaledwie siedemnaście dni opowiada historię Paula Conroya. Ten kierowca zatrudniony w wielkiej korporacji przewozi towary w Iraku. Pewnego dnia konwój w którym jedzie Paul zostaje zaatakowany przez irackich rebeliantów. Kierowcy zostają zastrzeleni, eskorta wojskowa zmasakrowana. Paul przeżyje ten atak. Ale okaże się, że wpadł z deszczu pod rynnę. O tym wszystkim dowiadujemy się już w trakcie właściwej akcji filmu. Filmu zupełnie nietypowego. Pierwsze kadry to ciemność. W tej ciemności czyjś urywany oddech świadczący o panice. Nagle trzask zapalanej zapalniczki i oto w wątłym płomieniu widzimy Paula zamkniętego w trumnie. I cały film dzieje się w tej jednej zamkniętej trumnie. Porywacze zostawili Paulowi w trumnie komórkę, nóż, latarkę, zapalniczkę. I to wszystko.

Przez dziewięćdziesiąt minut obserwujemy jak Paul rozmawia z FBI, z dowódcą oddziału zajmującego się odbijaniem zakładników, z Departamentem Stanu, z kierownictwem firmy w której pracuje. Brzmi nudnie? Zapewniam was, że „Pogrzebany” wzbudza tak wielkie emocje, że trudno usiedzieć w miejscu oglądając go. Mistrzostwo polega na tym, że jest to niemal dokument. Oglądając wiadomości słuchamy o tym, że gdzieś kogoś uprowadzono, zabito zakładnika… a zastanowiliście się co naprawdę przeżywają ci ludzie? W filmie sytuacja Paula jest przedstawiona w taki sposób, że wali w świadomość jak młot. Długo nie mogłem dojść do siebie po seansie.

Rodrigo Cortes pokazuje w brutalny sposób jak mało liczy się jednostka w trybach wielkich korporacji, wojska. Dla ludzi którzy teoretycznie powinni nieść pomoc zakładnikom najważniejsze jest by opinia publiczna się nie dowiedziała o porwaniu, by nie płacić odszkodowania. Cyniczne zapewnienia, że pomoc jest już blisko to tylko próby zapewnienia sobie dupochronu. Tak naprawdę człowiek jako jednostka jest nieważny w całym tym szalonym świecie. Paradoksalnie – najbardziej uczciwy zdaje się być terrorysta który porwał Paula i zakopał go na pustyni. Jego logika jest prosta i, jakkolwiek absurdalnie to zabrzmi, łatwa do zrozumienia.

Cała reszta to tylko uspokajające pieprzenie w bambus. Zapewniam, że nieraz w czasie trwania filmu będziecie kląć, słuchając ludzi w garniturach dla których liczy się tylko pieniądz i to by wyjść z sytuacji nieskazitelnym… Napięcie rośnie do granic możliwości w samej końcówce filmu. A finał filmu jest olbrzymim zaskoczeniem… i sprawia, że ten film jest jeszcze bardziej realny niż się zdawało na początku. „Pogrzebanego” trzeba obejrzeć. Przeraża bardziej niż większość horrorów prawdziwością i nieuchronnością.

Font Resize
KONTRAST
%d bloggers like this: