Poczytane – marzec 2020

Image from Pixabay

Marzec upłynął pod znakiem epidemii, więc i w moich lekturach marcowych nie zabrakło takiej tematyki. Poza tym dwie pozycje były z cyklu “przeczytane ponownie”. Jedna książka historyczna, jedna bardzo udana kontynuacja i książka tak dokładnie spieprzona, że aż boli. Oto zestawienie marca:
Wydawać by sie mogło, że to niemal idealna powieść o pandemii, ale jednak tutaj większy nacisk został położony na warstwę magiczną, walki Dobra ze Złem. Świetna, wielowątkowa powieść, jedno z najlepszych dzieł Stephena Kinga. Ocena: 6/6
A to z kolei dużo bardziej wiarygodna powieść o zarazie. W tym czasie izolacji straszy dużo bardziej niż King. Pełna recenzja była TUTAJ. Ocena: 4/6
Antony Beevor przybliża nam kolejny epizod II Wojny Światowej – Operację Market Garden. Lubię książki tego Autora, bo opowiadają o historii bez zbędnego zadęcia, patetyzmu, a jednocześnie w sposób, który zaciekawia. Nie inaczej jest i tutaj. Polecam, nie tylko miłośnikom historii. Ocena: 5/6
Pierwszą częścią (Lista Lucyfera) Autor postawił sobie bardzo wysoko poprzeczkę. “Boski znak” to bardzo dobra powieść (zbaczająca bardziej w stronę przygodówki niż kryminału), jednak tutaj powiem: “jedynka była lepsza”. Ocena: 5/6
Pierwszą powieścią Jozefa Karika jaką czytałem był “Strach” i pamiętam, że dobre wrażenie na mnie zrobiła. “Ciemność” już mi się tak nie podobała, chociaż doceniam pomysł. Niestety – uważny Czytelnik bardzo szybko zorientuje się o co chodzi w tej opowieści i dalsza lektura już nie robi wrażenia.  Ocena: 3/6
Z kolei tego samego Autora “Szczelina” bardzo mi się podobała. Znakomity przykład jak napisać naprawdę przejmujący horror, w którym w zasadzie nic strasznego się nie dzieje. Biorąc pod uwagę fakt, że trzon powieści jest oparty na prawdziwych wydarzeniach to “Szczelina” naprawdę potrafi przestraszyć. Ocena: 5/6
Przykład jak koncertowo spieprzyć powieść, która, dzięki tematyce, powinna być samograjem. Sama historia grupy studentów, którzy zmarli w tajemniczych okolicznościach na Przełęczy Diatłowa powinna porywać. Niestety – ubrana tutaj w bardzo nieciekawą i wydumaną otoczkę obyczajowo-sensacyjną, która wręcz denerwuje w trakcie czytania, jest nie do przełknięcia. Jedyna ciekawa rzecz w tej powieści to cytowane prawdziwe dokumenty, jakie powstały w trakcie śledztwa. I tylko to jest warte uwagi w tej książce. Szkoda, bo jako, że nierozwiązanymi tajemnicami historii od zawsze się interesowałem, to dużo sobie po tej książce obiecywałem. Zawód na całego…  Ocena: 2/6
Powieść, którą z sentymentu przeczytałem po raz kolejny. Pierwsza część cyklu z agentem Pendergastem to udany thriller, zresztą zekranizowany całkiem dobrze w 1997 roku (co ciekawe, w filmie nie uwzględniono głównego bohater całego cyklu). Recenzja TUTAJ. Ocena: 4/6
To ponoć był bestseller kilka lat temu, ale ja dopiero teraz się przemogłem do czytania. Zupełnie dobra przygodówka, z zarazą w tle. Lektura do relaksowania się i zawieszenia niewiary – Atlantyda, Niemcy, I Wojna Światowa, II Wojna Światowa, manipulacje genetyczne, zaraza… wszystkiego tutaj dużo, szybko i nie do końca zgodnie z logiką. Ale dla rozrywki, można przeczytać. Ocena: 4/6
Drugi tom historii o Atlantydzie. O ile pierwszy jeszcze jakoś dało się przeczytać, to druga część mnie zmęczyła. Nagromadzenie nielogiczności sięgnęło tutaj szczytów, odbierając przyjemność z lektury. I trzeciej części już na pewno nie przeczytam… Ocena: 2/6
Font Resize
Contrast
%d bloggers like this: