Piotr Lipiński, Michał Matys. Absurdy PRL-u

Wydawnictwo Naukowe PWN, liczba stron: 320, rok wydania 2014.

Czasy PRL-u pamiętam z autopsji. I po latach wspominam je trochę z rozrzewnieniem, trochę humorystycznie. Dlatego biorąc się za lekturę Absurdów PRL-u myślałem, że właśnie garść takich nostalgicznych, ironicznych felietonów dostanę. Trochę tak było. Ale pomiędzy historiami o tym, czemu nie było w sklepach papieru toaletowego i jak zbić fortunę na warzywach, pojawiają się tutaj i te bardzo poważne historie – o egzekucjach czy napadzie stulecia. Tak dostajemy lekturę, która przypomina mojemu pokoleniu to, co tak skrzętnie stara się człowiek zapominać, a dla młodych ludzi, którzy PRL znają tylko z dykteryjek i dziwią się jak można było narzekać, skoro tak śmiesznie było, jest pokazaniem, że wcale śmiesznie nie było. Wszystko opierało się na kombinowaniu, oszukiwaniu i było jedną, wielka ściemą.

Dobrze, że taka książka powstała – można chociaż trochę poznać mechanizmy, które powodowały, że ta wielka improwizacja, jaką była PRL, tak długo przetrwała. Tak właśnie powinny wyglądać lekcje historii – pod płaszczykiem łatwych i przyjemnych opowieści można przemycić naprawdę dużo wiedzy, w sposób bezbolesny. Polecam – nie tylko tym, którzy PRL pamiętają, ale także tym, którzy chcą choć trochę prawdy poznać.

Font Resize
KONTRAST
%d bloggers like this: