Panika na Rock Island

Aby dostać się na trzydniowy koncert na Rock Island Zed i Arianna schodzą nocą do podziemnych kanałów łączących wyspę ze stałym lądem. W tunelach znajdują umierającego mężczyznę. Zawiadamiają służby ratunkowe, ale sami idą dalej, na koncert. Już niedługo okaże się, że mężczyzna był zarażony śmiertelnym wirusem. Wkrótce pojawią się pierwsi zarażeni wśród uczestników koncertu. Rock Island zostanie poddana ścisłej kwarantannie. „Panika na Rock Island”, reklamowana jako horror, horrorem nie jest. Ciężko w ogóle sklasyfikować ten film – trochę to obyczajówka, trochę katastroficzny. Nie spodziewajcie się też większych emocji. Ot, to po prostu telewizyjna produkcja, z kiepskim aktorstwem. Na dodatek scenariusz jest bardzo przewidywalny i rozczarowujący, dziur logicznych w nim pełno. Żeby chociaż jakoś wciągający był ten film – darowałbym nielogiczności scenariusza. Jednak aktorzy grają źle, postaci są przewidywalne do bólu, akcja toczy się przewidywalnie – od jednej akcji do następnej, żadnego zaskoczenia. Oczywiście nie mogło zabraknąć motywu rozdzielonej rodziny, szukającej się pośród umierającego tłumu… Na plus w tym filmie to chyba tylko muzyka jest. Jeśli więc nie macie absolutnie nic innego do obejrzenia, to czemu nie… W innym wypadku – nie polecam.

Reżyseria: Matt Ford, Występują: Viva Bianca Grant Bowler, Produkcja: Australia, 2011

%d bloggers like this: