Oculus

Reżyseria: Mike Flanagan. Scenariusz: Mike Flanagan, Jeff Howard.  Muzyka: The Newton Brothers . Obsada: Karen Gillian, Katee Sackhoff,  Brenton Thwaites.  USA 2013

Do tego filmu podchodziłem bez większych emocji. W zalewie niedobrych filmów ciężko sobie coś obiecywać po każdym seansie. Tymczasem „Oculus” to niezły, staroszkolny (w dobrym tego słowa znaczeniu) horror, którego inspiracją mogłyby być takie utwory jak „Wizerunek Kosiarza” Kinga czy „Zwierciadło piekieł” Mastertona. Czyli, że będzie o lustrze. Ale, na szczęście, nie spodziewajcie powtórki z „Luster”. „Oculus” to tajemnicza historia rodzeństwa Tima i Kaylie Russel którzy przeżyli jedenaście lat wcześniej niewyobrażalną tragedię – dziś Tim opuszcza właśnie zakład psychiatryczny, a Kaylie pracuje w domu aukcyjnym. Cały film podzielony jest na dwie części – akcja toczy się jedenaście lat wcześniej, kiedy to rodzina Russelów wprowadza się do nowego domu. Urządzając dom kupują stare lustro, które zawiśnie w pracowni ojca. Ale czy tragedia która rozegrała się niedługo później była sprawką sił nieczystych zamieszkujących lustro? Co naprawdę wtedy się wydarzyło? To właśnie próbuje ustalić Kaylie w dzisiejszych czasach – to drugi plan czasowy filmu. Kaylie zdobywa lustro, przygotowuje eksperyment który pokaże jak było naprawdę. Do tej próby wyjaśnienia wydarzeń włączy się Tim. Tylko, że on ma zupełnie inne wspomnienia… „Oculus” to ciekawy, dobrze nakręcony i poprowadzony film. Sam pomysł – chociaż nienowy i może niezbyt oryginalny – został tutaj bardzo dobrze rozegrany. Lustro które jest bohaterem filmu jest odpowiednio tajemnicze i mroczne – jego historia przedstawiona w pewnym momencie przez Kaylie jest naprawdę bardzo ciekawa. Zaleta jest to, że twórcy filmu nie wyjaśniają do końca wszystkiego – nie ma tutaj jakichś naciąganych tłumaczeń. Większość zdarzeń dałoby się wytłumaczyć zupełnie naturalnymi zjawiskami. Realizacja filmu stoi na wysokim poziomie – sceny z przeszłości ładnie splatają się z naszymi czasami, z początku powoli i stonowanie, po to, by im bliżej końca tym gwałtowniej oba plany czasowe się łączyły – aż do wybuchowego finału. Dobra muzyka podkreśla jeszcze nastrój niepewności jaki towarzyszy nam w trakcie seansu. Pochwalić trzeba grę aktorów, zwłaszcza tych młodych którzy grali w rodzeństwo w przeszłości. Oczywiście – można się do kilku rzeczy przyczepić: w pewnym momencie da się przewidzieć co dalej się stanie i jak historia się skończy, działa tez zasada, że jak w filmie widać strzelbę wiszącą nad kominkiem, to w trakcie akcji musi ona wypalić (chociaż nie o strzelbę tutaj chodzi). Z drugiej strony zabawa z planami czasowymi, prowadząca do surrealistycznych sytuacji prowadzi do tego, że odczuwamy niepokój, zdezorientowani wydarzeniami w filmie. Nawet to, że niektóre watki zostały niedokończone (nie widzimy na przykład co stało się z psem rodzeństwa) podgrzewa tylko atmosferę tajemniczości. Wszystko to sprawia to frajdę, momentami można się solidnie przestraszyć. Polecam „Oculus” – nie jest to arcydzieło, ale kawał solidnej, rzemieślniczej roboty scenarzysty i reżysera. A efekt ich pracy ogląda się z dużą przyjemnością.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *