Marcin Gryglik. Chwile ostateczne

Marcin Gryglik. Chwile ostateczne

Wydawnictwo Videograf, stron: 310, rok wydania: 2016

Boguty – niewielka miejscowość pod blisko Warszawy – zostaje dotknięta trzęsieniem ziemi. To dopiero jednak początek kłopotów. Szybko okaże się, że z miasta nie można wyjechać, nie kursują pociągi, nie działa telewizja, internet i media tylko lokalne… Konrad Górski – dziennikarz, dla którego ten dzień miał być ostatnim dniem w znienawidzonych Bogutach stara się ogarnąć to co się dzieje. Dodatkowym zmartwieniem jest fakt, że jego najbliższy przyjaciel leży w śpiączce w szpitalu… Tymczasem z godziny na godzinę sytuacja robi się coraz dziwniejsza. Zaczynają znikać ludzie, budynki, świat dookoła miasta zdaje się kurczyć. Pojawienie się tajemniczego seryjnego mordercy, jeszcze zagęszcza atmosferę. Już wkrótce okaże się, że to dopiero początek kłopotów, jakie dotkną ocalałych mieszkańców…

Debiut Marcina Gryglika można na pewno zaliczyć do udanych. Powieść „Chwile ostateczne” to mroczna historia, w której przebijają echa takich historii jak „Wayward Pines”, „Pod kopułą” czy historii Philipa K. Dick’a. Sama kompozycja i język użyty w powieści jest na wysokim poziomie, trudno się do czegokolwiek przyczepić. Również samo rozwiązanie jest ciekawe, pozostawia furtkę do dalszych części – chociaż uważny czytelnik zorientuje się przed finałem, o co tak naprawdę chodzi.

Na minus trzeba zaliczyć to, że powieść jest zwyczajnie za krótka. Bardziej rozwinięte historie poszczególnych bohaterów uwiarygodniłyby ich postaci, pozwoliły na ich bliższe poznanie i polubienie. A tak są to bohaterowie trochę sztampowi, lekko papierowi. Dzięki zabiegowi rozbudowania powieści zyskałoby na znaczeniu ukazanie „polskiego piekiełka” w opisach posiedzenia rady miasta, stosunków burmistrz – proboszcz – komendant policji… Potencjał w wymyślonej przez Marcina Gryglika historii był dużo większy niż Autor pokazał. Być może to dlatego, że „Chwile ostateczne” to debiut i Autor bał się, że nie udźwignie ciężaru bardziej rozbuchanej opowieści? Ale udźwignąłby – dlatego kibicuję i niecierpliwie czekam na kolejne powieści. „Chwile ostateczne” to zacny debiut – nie bez niedociągnięć, ale na pewno wart przeczytania. Polecam.

Podobało się? Nie podobało? Zostaw jakiś ślad po sobie :)

Font Resize
KONTRAST