Małgorzata Rogala – po prostu ich ciągnie w kierunku zbrodni…

Małgorzata Rogala, introwertyczka, miłośniczka języka francuskiego i muzyki jazzowej. Nałogowa czytelniczka. Lubi wstawać wcześnie rano, pić kawę z kardamonem i wsłuchiwać się w ciszę. Ma słabość do powieści Marca Levy`ego i domowych słodyczy wegańskich (źródło: www.czwartastrona.pl)

Przyznam szczerze, że ten opis trochę mi o tobie mówi, ale niewiele. Kim jest Małgorzata Rogala na co dzień?

Kimś, kto nie za bardzo lubi mówić o sobie.  Jestem kobietą, która nie pasuje do rzeczywistości, w której przyszło jej żyć. Szukam ciszy i spokoju, stąd te poranki, o których wspomniałeś na początku. Lubię słuchać opowieści innych ludzi i czytać między wierszami – nie masz pojęcia, ile można dowiedzieć się, milcząc. Prowadzę zwyczajne życie: robię zakupy, mieszam w garnkach, jeżdżę tramwajem. Ćwiczę jogę, lubię obcować ze sztuką i spacerować brzegiem polskiego morza.

Jakie były początki Twojej twórczości? Od zawsze wiedziałaś, że chcesz pisać? Czy może po prostu przyszła wena, pomysły?

Był taki czas, że przez dziewięć lat, w lipcu, wyjeżdżałam z rodziną nad morze do pewnej maleńkiej miejscowości. Podczas pierwszego pobytu zaprzyjaźniliśmy się z inną rodziną, która zajmowała sąsiedni domek i później, każdego roku przez wspomniane dziewięć lat spotykaliśmy się podczas wakacji i spędzaliśmy ze sobą dwa tygodnie. Gdy zadebiutowałam, moja wakacyjna przyjaciółka zadzwoniła do mnie i powiedziała: „Wreszcie zrobiłaś to, o czym mówiłaś każdego roku.” Podobno, podczas naszych spacerów, gdy rozmawiałyśmy o tym, co wydarzyło się w naszym życiu od poprzednich wakacji, o dzieciach, mężach, planach i marzeniach, ja zawsze dodawałam, że  chciałabym napisać książkę. W ogóle tego nie pamiętałam.

Debiutowałaś powieścią „To, co najważniejsze” w 2012 roku. I – ze zdziwieniem trochę, patrząc na kolejne Twoje powieści – to był, można powiedzieć typowy romans. Co Cię skłoniło, by jednak pisać kryminały?

Zadebiutowałam książką, którą napisałam w odpowiedzi na ogłoszony przez mojego pierwszego wydawcę konkurs literacki pod hasłem: Świat kobiety. Odejście w stronę kryminału nie ma w sobie nic tajemniczego. Po prostu, gdy pisałam drugą książkę, bohaterów zaczęło ciągnąć w kierunku zbrodniczych działań. Ponieważ pozwalam postaciom szarogęsić się w fabule, nie miałam wyjścia – trzeba było kogoś zabić. W ten sposób napisałam pierwszą powieść kryminalną „Kiedyś cię odnajdę”.

Kolejna powieść – „Zapłata” – to pierwsza część historii o Agacie Górskiej i Sławku Tomczyku. Na ile realistyczne są te powieści, jak wygląda research do kryminału?

„Zapłata” miała być zamkniętą całością. Nigdy nie przypuszczałam, że stanę się autorką serii, byłam przekonana, że to jest bardzo trudne i nie dla mnie. „Zapłatę” zaczęłam pisać, ponieważ w mojej wyobraźni pojawiła się Agata i nie dawała mi żyć. „Zobaczyłam” ją, słuchając opowieści syna, któremu przydarzyła się historia z nożem i zatrzaśniętymi drzwiami (zadedykowałam mu tę książkę). Bohaterka miała jasne włosy do łopatek, była ubrana w koszulkę z krótkim rękawem i szorty, i biegła na bosaka przez tory tramwajowe. Widok tej sceny (w mojej wyobraźni) prześladował mnie, więc usiadłam przed monitorem komputera, żeby coś z tym fantem zrobić. Jeżeli chodzi o research, pisząc „Zapłatę”, uporządkowałam swoją wiedzę na temat aromaterapii i pogłębiłam tę o właściwościach trujących roślin. Wypożyczyłam z biblioteki kilka książek opatrzonych znaczącymi tytułami, a pani bibliotekarka zerkała na mnie podejrzliwym wzrokiem. Przeczytałam też kilka naukowych artykułów poświęconych toksykologii oraz prezentujących wyniki badań dotyczących leczenia niewydolności krążeniowej po spożyciu trujących roślin.

Historii o Agacie Górskiej ukazało się pięć części. Miałem to szczęście, że mogłem je przeczytać jedna po drugiej, bo za lekturę się wziąłem jak już wszystkie były na rynku. I po przeczytaniu całości mam wrażenie, że pewien ciąg zdarzeń, które łączył te powieści, w ostatnim tomie się zamknął. Czy to oznacza, że dalszych powieści z tego cyklu nie będzie? Czy może będą   tak zwane „spinoffy” – jak powieść „Kiedyś Cię odnajdę”, w której występuje jeden z drugoplanowych bohaterów cyklu o Agacie Górskiej?

Rzeczywiście chciałam zakończyć serię „Grzechem zaniechania”, stąd klamra łącząca z „Zapłatą”. Jednakże wydawca i czytelnicy zaprotestowali, więc cóż było robić? Właśnie funduję Górskiej i Tomczykowi następne zbrodnicze atrakcje. W „Kiedyś cię odnajdę” występuje drugoplanowo policjant o imieniu Sławek; czytelnicy myślą, że chodzi o Tomczyka, ale to przypadek. Natomiast w „Ważce” oraz w „Zastrzyku śmierci” pojawiają się epizodycznie Weronika i komisarz Pawelec z „Kiedyś cię odnajdę”, i to był świadomy zabieg. Jest duża szansa, że jeżeli tylko czas mi pozwoli, napiszę dla nich kolejną historię.

Najnowsza powieść – „Kopia doskonała” – to początek kolejnej serii? U mnie czeka ona w kolejce do przeczytania, ale znając Twoje powieści, nie mam wątpliwości, że to dobra lektura. Czy możesz kilka słów opowiedzieć, zachęcić Czytelników do przeczytania „Kopii doskonałej”?

„Kopia doskonała” to pierwszy tom nowej serii, z nową bohaterką, Celiną Stefańską. Chciałam zejść na chwilę z wydeptanej ścieżki i napisać coś w innej konwencji, pokazać inne pisarskie oblicze. „Kopia doskonała” to – w moim odczuciu – powieść sensacyjno-przygodowa z wątkiem kryminalnym, obyczajowym tłem i duchem sztuki. Celina, kilka lat młodsza od Agaty Górskiej, nie ma nic wspólnego z impulsywną, emocjonalną i odważną policjantką. Stefańska była porwana, jej rodzice zginęli w zamachu, a ona, w wyniku tragicznych zdarzeń, cierpli na klaustrofobię. Jest wycofana, mało obeznana z nowoczesnymi technologiami, a jedyne, czego pragnie, to święty spokój. Życie przygotowało dla niej niespodziankę w postaci wyprawy do Francji, gdzie będzie musiała zmierzyć się ze swoimi demonami. „Kopia doskonała” to nastrojowa powieść z wątkiem kryminalnym, nie pozbawiona humorystycznych elementów, z opisami francuskich miasteczek i pięknych widoków. Jest trup, pościg, skradziony obraz, tajemniczy mężczyzna, który depcze bohaterkom po piętach oraz ciekawostki na temat słynnych kradzieży dzieł sztuki. Więcej już nie powiem, żeby nie zdradzać sekretów fabuły.

Jak wygląda Twój warsztat pisarski? Czy piszesz regularnie, czy może jak przyjdzie wena? W określonych godzinach? Proszę, jeśli to możliwe uchyl rąbka tajemnicy – myślę, że, tak jak mnie, interesuje to wiele osób.

Staram się pisać regularnie, ale nie zawsze jest to możliwe. Najlepszą dla mnie porą do pisania jest ranek i godziny przedpołudniowe. Kiedyś dobrze funkcjonowałam nocą, ale to już przeszłość. Lubię też mieć zamknięte drzwi i ciszę, a także wyłączony internet, do tego kawa lub herbata, gorzka czekolada. Pracuję metodą: od ogółu do szczegółu; najpierw tworzę coś, co nazywam szkieletem powieści, a później uzupełniam, dodaję opisy, poprawiam dialogi, buduję nastrój, nasycam emocjami. Następnie kilkakrotnie czytam całość, technicznie – z nastawieniem na wyłapywanie wpadek, i czytelniczo, żeby sprawdzić „jak to się czyta”.

I na koniec chciałem zapytać o plany – bliższe i dalsze – na kolejne lektury. To będą kryminały czy może zdecydujesz się na inny gatunek literacki?

Jak już wspomniałam wcześniej, piszę teraz kolejny tom serii z Agatą i Sławkiem, a gdy skończę, wyślę Celinę do Pragi. Dalej nie planuję, zobaczymy co przyniesie czas.

Małgosiu, bardzo dziękuję za wywiad i z niecierpliwością wyglądam następnych Twoich powieści.

Dziękuję za zaproszenie i miłą rozmowę. Mam nadzieję, że spędzisz przyjemne chwile podczas lektury „Kopii doskonałej”.

Fotografia Autorki: Anika Nojszewska

Font Resize
KONTRAST
%d bloggers like this: