Łukasz Radecki Bóg Horror Ojczyzna. Tom 2 – Wszystko spłonie

Liczba stron: 112, rok wydania 2013.

Drugi tom opowiadań ze świata wymyślonego przez Łukasza Radeckiego, który to Łukasz po raz kolejny pokazuje jak łatwo i zręcznie potrafi żonglować słowem – jego opowiadania w tym tomie to taka bardzo zgrabna mieszanka wielu popkulturowych schematów. I z tej mieszanki powstał bardzo świeży, pożywny koktajl. Ale po kolei. Jak zapewne wiecie (bo chyba czytaliście pierwszy tom) „Bóg Horror Ojczyzna” to projekt Łukasza Radeckiego. Bazuje on na pomyśle, że pod koniec XXI wieku, po wyniszczających wojnach, nie istnieje już Unia Europejska, a faktyczną władzę na starym kontynencie pełni ultrakatolicki związek Polski, Hiszpanii i Włoch, ze stolicą oczywiście w Rzymie. Stany Zjednoczone, obrażone na cały świat, zamknęły granice, odizolowały się całkowicie, Rosja groźnie pomrukuje jako supermocarstwo. Wojna nigdy nie została oficjalnie zakończona, ale lokalne konflikty już nie wybuchają. Wszystko jest w stanie bardzo chwiejnej, ale jednak równowagi. Taki właśnie jest zarys historii uniwersum w którym przyjdzie żyć i pracować bohaterom opowiadań Łukasza Radeckiego. Stonka i Maks to agenci KSS – Katolickich Służb Specjalnych – którzy rozwiązują zagadki kryminalne z pogranicza spraw nadprzyrodzonych. Stonka i Maks popadają w niełaskę i zostają niejako zesłani do ochrony Diakona, który ma wizytować parafię w małym miasteczku… Ale mimo, iż misja wygląda na nudną i bezsensowną, coś jednak zacznie się dziać. Maks i Stonka po raz kolejny znajdą się w centrum wydarzeń… To pierwsze z opowiadań – tytułowe „Wszystko spłonie”. W tomie drugim poznajemy bliżej prywatne życie Maksa – który okazuje się kimś zupełnie innym niż dotychczas myśleliśmy. Pojawia się także nowa bohaterka i postacie z innego projektu Łukasza „Wolfenweld”. Przekrój tematyczny w tych dwóch opowiadaniach jest bardzo duży – od wielkich robotów i zombie do wampirów i wilkołaków. To, że wszystko udaje się Łukaszowi Radeckiemu zgrabnie połączyć, świadczy tylko o tym, jak dobrym autorem on jest. Właściwie, nie ma się do czego tutaj przyczepić. Z jednej strony wartka akcja, wyraziści bohaterowie, z drugiej strony wszystko to podszyte delikatnie nieuchwytną ironią – widać, że sam autor traktuje swoje pisanie z dystansem. Przez ten dystans czyta się „Bóg Horror Ojczyznę” bardzo przyjemnie (w pierwszym tomie było mroczniej, w tomie drugim jest śmieszniej).

Font Resize
KONTRAST
%d bloggers like this: