Łukasz Henel. Podziemne miasto

Stron 256. Wydawnictwo Videograf, rok wydania 2015.

W okolicach Międzyrzecza stare poniemieckie bunkry kryją koszmarną tajemnicę. Były oficer Ludowego Wojska Polskiego, obecnie traktowany jako niegroźny, stetryczały staruszek postanawia spisać swoje wspomnienia z okresu, gdy wraz z oddziałem NKWD stacjonował właśnie w pobliżu tych bunkrów. I tak przenosimy się do roku 1957. Żołnierze radzieccy wysadzają ścianę na której napisano ostrzeżenie, by nikt nie otwierał podziemi. Wkrótce zginie dwóch strażników, pozostawionych na warcie, w okolicy dojdzie do tajemniczych pożarów. Wszystko wskazuje na to, iż Rosjanie przebudzili złowrogą siłę, która Niemcy chcieli wykorzystać do wygrania wojny…
Powieść Łukasza Henela to bardzo ciekawe połączenie historii, typowego horroru i wierzeń indyjskich. Napisana bardzo obrazowo, wciągająca historia, od pierwszych stron niesie spory ładunek przygody. Prawdziwej grozy tutaj nie ma może zbyt wiele, w zasadzie w jednym momencie można się wystraszyć, ale podłoże historyczne – opisane z dużą dozą prawdopodobieństwa, i nieźle wymyślony watek nadprzyrodzony dają sporo satysfakcji z lektury. Trochę się można zżymać nad jednym nie do końca wykorzystanym szczególe – podczas podróży przez zapomniane podziemne tunele, bohaterowie stykają się ze zjawiskiem, które nigdzie później nie jest wyjaśnione – a szkoda, bo to bardzo fajny wątek był. Specjalnie nie pisze dokładnie o co chodzi, by nie psuć przyjemności z lektury. Polecam Wam „Podziemne miasto” – to dobrze napisana, ciekawa historia, przy której można się naprawdę zrelaksować

%d bloggers like this: