Lincoln Child, Douglas Preston. Kult

Tajemniczy. Inteligentny. Skuteczny. Jest zawsze tam gdzie coś się dzieje. Panie i panowie – oto bohater XXI wieku, współczesny Sherlock Holmes i James Bond w jednym. Agent specjalny Pendergast. Trzeba przyznać, że Child i Preston stworzyli w swoich powieściach postać niezwykłą, kultową wręcz. Począwszy od pierwszej części przygód Pendergasta – powieści „Relikt” (na podstawie której powstał zupełnie niezły film) poprzez kolejne, coraz mroczniejsze tomy poznawaliśmy bohatera, jego przeszłość, rodzinę, słabości i zalety. Przez karty tych książek przewijały się postacie mniej lub bardziej sympatyczne, takie które polubiliśmy i z niecierpliwością czekaliśmy na ich pojawienie się w następnej opowieści. Jednym z takich bohaterów był Bill Shmitback – bezczelny, zawadiacki reporter „New York Times’a”. I właśnie od tej postaci zaczyna się „Kult” – dziewiąta z kolei powieść o Pendergaście. Oto w pierwszych scenach Bill zostaje brutalnie zamordowany. Na miejscu zbrodni pojawia się Pendergast i porucznik D’Agosta (drugi główny bohater całego cyklu). Obaj są wstrząśnięci mordem dokonanym na przyjacielu. Szok jest jeszcze większy gdy okaże się, że mordercą był człowiek od tygodnia uznany za martwego. Czyżby więc atak zombi? Ślady prowadzą do tajemniczej sekty mającej siedzibę gdzieś w nowojorskim Central Parku. Kultyści składają ofiary ze zwierząt i to właśnie była ostatnia sprawa jaką badał Bill. Śledztwo posuwa się ślamazarnie, brak punktów zaczepienia. Przynajmniej do chwili gdy ciało Smithback’a znika z kostnicy. Kilka dni później na balu dziennikarzy dochodzi do kolejnego morderstwa… Uwielbiam książki Prestona i Child’a – zarówno te które piszą razem jak i te pisane samodzielnie. Zrobiłem sobie wręcz maraton powieści z Pendergastem w roli głównej (pierwsze siedem części) i byłem zachwycony. Z tomu na tom robiło się coraz mroczniej, coraz straszniej… a tymczasem „Kult” mnie rozczarował. Nie – to nie jest zła powieść. Jest pomysłowa, wraca do dawnych bohaterów innych powieści, Pendergast znowu daje popis sprawności i intelektu… ale to wszystko zaczęło być wtórne. Sam pomysł to nieco za mało by napisać porywającą powieść. Może wyczerpała się formuła powieści – w zasadzie prawie każda z nich jest takim samym schematem pisana – najpierw zdaje się, że sprawa wykracza poza ludzkie pojmowanie, potem jest trochę przeszkód i niepewności co będzie dalej, a na końcu wszystko się wyjaśnia – i to wyjaśnienie jest nawet logiczne. Nie inaczej jest w „Kulcie”, z tym, że tutaj już w połowie powieści można się zorientować o co naprawdę chodzi i lektura nie sprawia już później takiej frajdy – nie ma elementu zaskoczenia w finale. Jeżeli więc nie znacie jeszcze Pendergasta to radzę zacząć od wcześniejszych powieści, bo „Kult” jest chyba najsłabszą pozycją z tego cyklu. A szkoda byłoby gdybyście zrazili się do przygód Pendergasta. Sięgnijcie raczej po „Siarkę” czy „Martwą naturę z krukami” – po tych powieściach zrozumiecie czemu tak lubię powieści Childa i Prestona.

Tłumaczenie: Danuta Górska. Wydawnictwo: Albatros, liczba stron: 462, rok wydania 2012

%d bloggers like this: