Les Edwards – człowiek, który miał za małą percepcję

Les Edwards

Kiedy stoisz przed półką z książkami i próbujesz znaleźć coś ciekawego do czytania na co zwracasz uwagę? Oczywiście – nazwisko autora. No ale jeżeli akurat nie ma nic nowego autorów których znasz? Tytuł, opis z okładki – w następnej kolejności. Czasami jednak jest tak, że widzisz ilustrację na okładce i już wiesz – musisz to przeczytać. Wydaje mi się, że artyści których ilustracje są wykorzystywane na okładkach książek są niedocenieni. Dlatego chcę im poświęcić serię artykułów, przybliżyć ich twórczość. I pokazać, że horror to nie tylko powieści, opowiadania, filmy. Dlatego przedstawię Wam twórców zarówno tych znanych jak i zupełnie u nas nieznanych. Tych którzy w swej twórczości osiągnęli wszystko, a także tych dopiero zaczynających. Na pierwszy ogień – Les Edwards.

Istniało kiedyś wydawnictwo które jako jedno z pierwszych wprowadziło horror na polski rynek. Do dziś dyskutujemy nad tym, jakie pozycje i jakich autorów promowało. Ale jednego nie można im odmówić – mieli kilka naprawdę niezłych okładek. Większość z nich narysował Les Edwards.

Les Edwards pochodzi z Wielkiej Brytanii. Urodził się w 1949 roku. Tworzy prace z gatunku SF, horroru, fantasy. Jego prace zdobią okładki gier, płyt, książek. Zresztą od takich właśnie prac zaczynał swoją karierę. Siedmiokrotnie zdobył nagrodę British Fantasy Society dla najlepszego artysty, a w 2008 roku –  World Fantasy Award, nagrodę do której był trzykrotnie nominowany.

 Les Edwards w 1972 roku ukończył Hornsey Collage of Art. I chociaż jego wykładowcy nie wróżyli mu sukcesu – wręcz mówiąc, że z tak słabą percepcją otaczającego go świata nie zdoła przebić się jako ilustrator – zaraz po studiach podjął pracę w Agencji Młodych Artystów w Londynie i zaczął pracować jako freelancer. Wkrótce potem jego prace zaczęły zdobić pudełka gier firmy Games Workshop’s. I to był początek jego kariery. W Polsce jego ilustracje zdobiły okładki do powieści m.in. Grahama Mastertona, Stephena Kinga, Shauna Hustona, Clive’a Bakera. Les Edwards tworzy także pod pseudonimem Edward Miller.

Ulubionymi artystami Les’a Edwards’a, którzy od najmłodszych lat kształtowali jego artystyczne wizje byli rysownicy komiksów – Frank Bellamy, Dan Dare a także Goya, William Blake, John Singer Sargent.

Obecnie Les Edwards mieszka wraz z żoną Val – która jest jego menadżerką -w Ilford, Essex w Wielkiej Brytanii. Jak sam mówi – w chwilach kiedy nie tworzy – skleja modele plastikowe, gra na gitarze.

Jeszcze chwilę o warsztacie – ulubioną techniką Les’a jest akryl i olej. Często także posługuje się gwaszem. Wraz z rozwojem techniki Les Edwards zaczął używać do pracy komputera, a programem najczęściej wykorzystywanym jest Painter. Jednak chociaż chwali sobie szybkość i nieograniczone możliwości „digital paintingu” to i tak najchętniej tworzy tradycyjnymi technikami – kiedy można farbą się upaprać, zakosztować radości tworzenia. Jego prace – zarówno te tworzone metodami typowymi, jak i komputerowo cechuje niezwykła szczegółowość i realizm. Gra światła, anatomicznie świetnie rozegrane postacie, czasami wręcz efekt „gore” a czasami delikatna subtelność i tajemniczość rysunku – to wszystko sprawia, że prace Les’a Edwards’a na długo zapadają w pamięć. I chociaż nie pamiętam już dziś czasami treści książki – to doskonale potrafię powiedzieć która ilustracja do której powieści została użyta. A to naprawdę duża rzecz – rysować tak by ludziom zapadło w pamięć to co się chciało przekazać.

Mam nadzieję, że choć odrobinę przybliżyłem Wam postać Les’a Edwards’a. Popatrzmy jeszcze na obrazy które tworzy. Bo horror to nie tylko książka, film. To także ilustracja.

Ps. Dziękuję bardzo Les’owi Edwards’owi za wyrażenie zgody na publikacje jego prac. A jeśli chcecie bliżej poznać Les’a Edwards’a to zacznijcie od jego strony: www.lesedwards.com

Font Resize
KONTRAST
%d bloggers like this: