Krwawy lodowiec

Reżyseria: Marvin Kren, Benjamin Hessler, Scenariusz: Marvin Kren Występują: Adina Vetter, Michael Fuith, Edita Malovcic, Produkcja: Austria 2013

Czy ja już mówiłem, że lubię szukać nietypowych produkcji z różnych gatunków horroru? Pewnie mówiłem. I wspominałem, że czasami w tych poszukiwaniach trafiam na coś tak kuriozalnego, że nie wiem bardzo co z tym zrobić. Ostatnio taki właśnie mi się film trafił. Austriacki horror, który zapowiadał się naprawdę nieźle, a okazało się… Ale od początku:

Cała historia zaczyna się w chwili, gdy naukowcy badający topnienie lodowców w Alpach trafiają na fragment lodowca, pokryty dziwną czerwoną substancją. Znalezisko jest tyleż ciekawe co intrygujące, ale oględziny zostają przerwane, gdy pies jednego z naukowców zostanie zaatakowany przez tajemnicze zwierzę. Potem wszystko potoczy się lawinowo. I jeśli czytając ten krótki opis, masz wrażenie, że już gdzieś to widziałeś – to masz rację. Pierwsze samo się narzuca „Coś” Carpentera. I wiele innych filmów z serii „uwięzieni w odzie, nikt nie wie kto jest zainfekowany”. Niezrażony oglądałem dalej – i do dziś nie wiem, czy twórcy zrobili ten film na serio, czy miał to być pastisz horrorów tego typu. Ale wyglądało, że to ma być film na serio. Tylko, że: wytłumaczenie naukowe tego co się dzieje – woła o pomstę do nieba! – naprawdę, dziecko w podstawówce by wyśmiało to co tutaj jest prezentowane jako pewnik. Efekty specjalne… no, o całą klasę lepsze były te we wspomnianym „Coś” Carpentera. Zastanawiam się czy nie odebrać tego filmu jako próbę hołdu filmom klasy B – owszem, jest tutaj kilka scen które przywołują na myśl takie filmy z lat osiemdziesiątych – na dwóch czy trzech scenach nawet dobrze się ubawiłem (a już atak zmutowanego koziorożca alpejskiego na panią minister – padłem ze śmiechu. Tylko nie wiem czy o to twórcom chodziło). Całość dałoby się jakoś może znieść, gdyby nie zakończenie. Tak idiotycznego, bzdurnego i po prostu niesmacznego zakończenia nie widziałem dawno. Chyba więcej logiki i finezji było w takim na przykład Sharknado niż w tym… filmie (duże słowo). To właśnie sama końcówka spowodowała, że seans Krwawego lodowca uważam za najbardziej zmarnowane 80 minut od dawna. Bzdura, niesmak i strata czasu. Oglądacie na własną odpowiedzialność. Ja Was ostrzegałem.

Podobało się? Nie podobało? Zostaw jakiś ślad po sobie :)

Font Resize
KONTRAST