Katarzyna Puzyńska. Trzydziesta pierwsza

Katarzyna Puzyńska. Trzydziesta pierwsza

Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Liczba stron: 560, rok wydania 2015.

Katarzyna Puzyńska – z wykształcenia psycholog, z zamiłowania – pisarz, po raz trzeci zabiera nas do niewielkiego miasteczka niedaleko Brodnicy – Lipowa. I od razu powiem – mimo, iż „Trzydziesta pierwsza” to trzecia powieść z cyklu o Lipowie, to spokojnie można ją czytać jako oddzielną powieść – wtręty dotyczące wydarzeń z poprzednich dwóch książek są minimalne i nie psują lektury, a wręcz zachęcają, by się z pozostałymi historiami zapoznać. To duży plus dla autorki, bo przyznam szczerze, że „Trzydziesta pierwsza” to moje pierwsze z nią spotkani – i od razu jak owocne.

Katarzyna Puzyńska swoją opowieść plecie z początku niespiesznie, zagęszczając akcje, nastrój i emocje powoli, ale skutecznie. Tym razem odwiedzamy Lipowo szykujące się do świąt Bożego Narodzenia. Nie będzie to jednak beztroski czas dla policjantów z niewielkiego posterunku. Oto z więzienia, po piętnastu latach odsiadki, wychodzi Tytus Weiss – człowiek który spowodował śmierć czterech osób, w tym ojca Daniela Podgórskiego – głównego bohatera powieści. Na dodatek w miasteczku pojawia się para Szwedów, którzy grożą jednemu z mieszkańców. Dodając do tego tajemnicę Cichego Lasku – miejsca niedaleko Lipowa, w którym była osada tajemniczej sekty Świątynia, dostajemy koktajl naprawdę pełen emocji.

Jak już pisałem – Katarzyna Puzyńska doskonale buduje napięcie i splata ze sobą wątki. Przedstawienie na początku bohaterów, ich punktu widzenia i pewnych wydarzeń z przeszłości, które dla wszystkich zdają się oczywiste – to wszystko świetnie wprowadza w powieść. Kiedy zaczyna się właściwa akcja, okazuje się, że to co było dla wszystkich (także dla czytelnika) oczywiste – nie do końca jest takie jak wygląda. Podziwiam logikę, z jaką połączone tutaj zostały te wszystkie – niby nie pasujące do siebie wątki. Zaskakuje mnie tez łatwość z jaką autorka wodzi czytelnika za nos – podaje tropy, i już,  już myślisz, że wiesz „kto zabił”, a tutaj – zonk! – okazuje się, że prawda jest zupełnie inna. „Trzydziesta pierwsza” trzyma w napięciu do samego końca, a rozwiązanie wszystkich wątków jest bardzo zaskakujące i trudne wcześniej do przewidzenia. A przecież tego wymagamy od dobrego kryminału.

Także pod względem warsztatu pisarskiego Katarzynie Puzyńskiej nie można nic zarzucić. Powieść jest napisana prostym językiem, nie męczy w trakcie czytania. Autorka ma świetne ucho do dialogów – nie ma tutaj żadnej sztuczności, czy to rozmawiają więźniowie czy pijaczki pod sklepem – dialogi brzmią prawdziwie. Także opisy – których nie ma tutaj w nadmiarze – świetnie budują klimat opowieści. Pod względem języka i warsztatu to powieść bardzo dobrze przygotowana i zredagowana. Właściwie nie ma się do czego przyczepić. Katarzyna Puzyńska napisała naprawdę dobry kryminał – bez żadnych kompleksów pobiła na głowę wiele, z tak popularnych u nas, skandynawskich autorów powieści z tego niełatwego gatunku.

Podobało się? Nie podobało? Zostaw jakiś ślad po sobie :)

Font Resize
KONTRAST