Katarzyna Misiołek. Ostatni dzień roku

Wydawnictwo Muza, liczba stron: 448, rok wydania 2015.

 

Czy zastanawialiście się kiedyś, co czują ludzie których najbliżsi zaginęli bez śladu? Nie widomo, żyją czy umarli, uciekli czy zostali porwani? O tym właśnie jest ta powieść. Monika jest szczęśliwą mężatką, pracuje w bibliotece uniwersyteckiej, kocha życie. Wydawać by się mogło, że nic do życia jej nie brakuje. Ale w mroźną sylwestrową noc Monika przepada bez śladu. I tutaj także kontakt czytelnika z ta postacią się urywa. Główna bohaterką powieści nie jest bowiem Monika, lecz jej młodsza siostra Magda. Studentka, która właśnie niedawno zamieszkała ze swoim chłopakiem. To jej losy śledzimy, gdy szuka zaginionej siostry, to jej przemyślenia i poczynania poznajemy.

Pod zwodnicza okładką, sugerująca jakiś romans, kryje się bardzo mroczna, psychologiczna historia o poczuciu winy, bezsilności, tajemnicach, które każdy z nas skrywa głęboko. Życie Magdy po zaginięciu Moniki zmienia się diametralnie. Doskonale opisane uczucie zagubienia, strachu, obwinianie się i próba ukarania samej siebie przez Magdę jest jak dla mnie znakomitym oddaniem tego, co dzieje się z rodziną po zaginięciu najbliższej osoby. Obserwacje psychologiczne i socjologiczne w tej powieści są bardzo realistyczne i prawdopodobne. Szukanie zaginionej w podejrzanych klubach, łapanie się każdej – nawet najbardziej absurdalnej nadziei, jednocześnie rozpad rodziny, rozpad więzi z bliskimi, z przyjaciółmi, ze znajomymi także  to wszystko zostało przez Katarzynę Misiołek potraktowane z dużym wyczuciem.

Akcja powieści toczy się w długim okresie czasu, więc możemy także obserwować próby powrotu do normalności – nieporadne, czasami z góry skazane na niepowodzenie. Wszystko to sprawia, że „Ostatni dzień roku” to powieść przejmująco smutna, a jednocześnie bardzo prawdziwa.

Jedyne co mi przeszkadzało to w samym finale już zbyt szybki przeskok w czasie – oto mamy Magdę próbująca sobie jakoś ułożyć życie, a potem skok o kilka lat, gdy to życie jakoś jest już ułożone. Może to fakt, że dobrze mi się czytało powieść spowodował, że trochę mnie poirytował taki skrót. A jednocześnie sam ten finał jest sporym zaskoczeniem i punktem wyjścia do kolejnej powieści Katarzyny Misiołek, której premiera planowana jest na 26 października.

Mam takie wrażenie, że z każda powieścią – czy to pisaną pod własnym nazwiskiem, czy pod pseudonimem Olga Haber, Autorka pisze coraz lepiej, coraz bardziej dojrzale, Czora trudniejsze wątki porusza. Polecam powieści Katarzyny Misiołek – to naprawdę dobra, ciekawa i życiowa literatura.

Podobało się? Nie podobało? Zostaw jakiś ślad po sobie :)

Font Resize
KONTRAST