Katarzyna Berenika Miszczuk. Pustułka

384 strony. Wydawnictwo W.A.B., rok wydania 2015.

Bardzo bogata polsko-grecka rodzina, odcięta od świata wyspa, tajemnice i brudy z przeszłości, zazdrość, nienawiść, chciwość i trup. Kto z jedenastu osób przebywających na wyspie jest mordercą? Jakie są jego zamiary? I kto zginie następny?

Katarzyna Berenika Miszczuk swoją pierwszą powieść napisała mając 15 lat, wydała 3 lata później. „Wilk” to była taka trochę polska odpowiedź na „Zmierzch”. Kolejne powieści Autorki (która w międzyczasie ukończyła Warszawski Uniwersytet Medyczny) to były raczej powieści młodzieżowe, trochę romantyczne, trochę fantastyczne. A „Pustułka” to pierwszy kryminał w Jej dorobku. Dodać muszę, że kryminał bardzo ciekawy, klasyczny ale w nowoczesnym wydaniu. Trochę się czułem jak przy powieściach Agaty Christie czy Joe Alexa – zamknięta grupa osób i zagadka – kto jest mordercą. W „Pustułce” intryga zapleciona jest bardzo precyzyjnie i rozwiązania trudno się domyślić – chociaż jak już skończyłem czytać to zauważyłem gdzie Autorka dała wskazówki co do tożsamości mordercy. Na plus powieści trzeba zapisać fakt, że każda z postaci jest tutaj bardzo dobrze skonstruowana, ciekawie opisana pod względem psychologicznym. Między innym i w historię ta łatwo się wczuć, bohaterów polubić lub znienawidzić.

Oszczędne opisy wyspy są tak napisane, że bez trudu możemy sobie ją wyobrazić – kolejny plus dla Autorki. Ogólnie – nie ma się do czego doczepić. Oczywiście, nie jest to jakaś wysokich lotów literatura, ale jako dobra, wciągająca, dająca dużo radości z lektury powieść kryminalna sprawdza się znakomicie.

Font Resize
KONTRAST
%d bloggers like this: