Jonathan Holt. Carnivia: Bluźnierstwo

Jonathan Holt. Carnivia: Bluźnierstwo

Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa. 400 stron. Wydawnictwo Akurat, rok wydania 2013.

Włoskie święto La Befana to czas radości, tańca, zabawy. Ale w Wenecji tego wieczoru na schodach kościoła Santa Maria znalezione zostało ciało kobiety. Nie byłby to może powód do niepokoju – w końcu to nie pierwsze i nie ostatnie morderstwo w Wenecji – gdyby nie fakt, że kobieta ubrana była w szaty liturgiczne księdza katolickiego. A to już w katolickich Włoszech jest równoznaczne z bluźnierstwem. Do sprawy zostanie skierowana młoda pani kapitan Kat Tapo. Pod okiem doświadczonego pułkownika Aldo Pioli Kat będzie musiała stawić czoła sprawie, która może zakończyć jej dobrze zapowiadającą się karierę. W drugim wątku opowieści poznajemy podporucznik Holly Boland z amerykańskiej armii, która właśnie zaczyn a pracę w Camp Ederle – weneckiej bazie sił Stanów Zjednoczonych. Ona także zostanie wplątana w sprawę kobiety w stroju księdza.

Wszystko zdaje się kręcić wokół Carnivii – portalu społecznościowego, który stworzył Daniel Barbo. Portal jest idealnym, wirtualnym odwzorowaniem Wenecji i cechuje się tym, że jego użytkownicy mogą cieszyć się stuprocentową anonimowością. A to pewnym ludziom się nie podoba – wszelkimi sposobami będą starali się zniszczyć Daniela Barbo i jego dzieło.

Muszę przyznać, że dawno już nie czytałem dobrej powieści traktującej o mojej ulubionej Wenecji. Bowiem Wenecja właśnie jest tutaj pełnoprawnym bohaterem książki. I nie jest to bynajmniej miasto jakie znamy z pocztówek czy zdjęć – to miasto mroczne, pełne tajemnic, przytłaczające atmosferą wieków i tradycji. Jonahtan Holt pokazuje nam Wenecję prawdziwą, tak samo zresztą jak stosunki panujące we włoskim społeczeństwie. Między wierszami powieści czytamy bowiem o tym jak Włosi traktują kobiety, co sądzą o polityce i jak reagują na polityczne wydarzenia w swoim kraju. I jest to obraz bardzo gorzki, ale z tego co czytam i słyszę – prawdziwy. Na tle tego wszystkiego sama historia którą autor nam przedstawia, też jest ciekawa, ale mam wrażenie, że nie wykorzystuje całego potencjału. Są tutaj momenty – na szczęście tylko dwa, może trzy, gdy akcja trochę się niepotrzebnie ciągnie. Rozwiązanie też idzie w zupełnie inna stronę niż by się to wydawało na początku – i nagle z thrillera religijnego mamy thriller polityczny. Nie jest to bynajmniej zarzut, ale ja się spodziewałem po prostu czegoś innego.

Podsumowując: pierwszy tom Carnivii zasługuje na to by się z nim zapoznać, bo to dobra historia jest. A poza tym to dobre wyjście do lektury tomu drugiego: Herezji – jeszcze ciekawszego i bardziej trzymającego w napięciu. Ale o tym w innej recenzji napiszę.

Książkę możecie kupić TUTAJ. Jest to link afiljacyjny, czyli jeśli zakupisz książkę z tego linka to procent jej ceny będzie moim wynagrodzeniem. Przekierowanie to skieruje Cię na stronę taniaksiążka.pl. Przeanalizowałem ceny i są naprawdę zachęcające. Ale oczywiście nic się nie stanie, jeśli kupisz powieść zupełnie gdzie indziej, gdzie znajdziesz korzystniejszą ofertę.

Font Resize
KONTRAST
%d bloggers like this: