Jeffery Deaver. Kolekcjoner skór

Jeffery Deaver. Kolekcjoner skór

Tłumaczenie: Łukasz Praski. 496 stron. Wydawnictwo Prószyński i S-ka, rok wydania 2015.

Powieść „Kolekcjoner skór” to jedenasta z kolei historia o przygodach znakomitego kryminalistyka Lincolna Rhyme’a i współpracującej z nim policjantki Amelii Sachs. Ale nawet jeśli nie czytaliście poprzednich części – a ja, przyznaję ze skruchą, nie czytałem – to i tak za lekturę „Kolekcjonera skór” możecie się śmiało zabrać.Każda bowiem z części jest tak napisana, by można ja było czytać nie znając poprzednich historii. A jak już skończycie „Kolekcjonera skór” to zapewniam, że z wielką przyjemnością sięgniecie po resztę powieści z tego cyklu.

Główny bohater cyklu – Lincoln Rhyme – to sparaliżowany w wyniku wypadku kryminalistyk. Mimo iż może się poruszać jedynie na wózku inwalidzkim, a jego ciało jest niewładne niemal w stu procentach to umysłowo dorównuje największym znanym detektywom. Jego alter ego w terenie jest Amelia Sachs – to ona bada miejsce przestępstwa, zbiera próbki – jest oczami i rękoma Lincolna w terenie. Już same stosunki i napięcie między tymi postaciami wystarczyłyby na dobra powieść, a Autor jeszcze dokłada do tego równania przebiegłego i niemal nieuchwytnego przestępcę. W „Kolekcjonerze skór” jest to osoba która działa w podziemiach miasta. Tam wyszukuje swoje ofiary i zabija je w niezwykły sposób – tatuując na ich skórze fragmenty wiadomości. Tatuaże są śmiertelne – wykonane za każdym razem innym rodzajem trucizny.

W trakcie przeszukania miejsca jednej ze zbrodni Amelia natrafia na fragment książki – okazuje się, że jest to rozdział w całości poświęcony pracy Lincolna. Czy zabójca chce wzorować się na jednym z zatrzymanych kiedyś dzięki Rhyme’owi psychopacie, nazwanym przez policję Kolekcjonerem kości? Czy może chodzi o coś zupełnie innego? Z tak inteligentnym przeciwnikiem śledczy nie mieli dawno do czynienia. Jednocześnie akcja powieści snuje się wokół drugiego wątku – który zapewne będzie głównym wątkiem kolejnego tomu. Ale więcej nie zdradzę.

Jeffery Deaver w swoim pisaniu nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Owszem, zdarzają się powieści lepsze i gorsze, takie w których trudno zidentyfikować przeciwnika i rozwiązanie zagadki jest dużym zaskoczeniem, jak i takie w których szybko się orientujemy kto jest tym złym. Mogę to napisać z pełną odpowiedzialnością, bo po lekturze „Kolekcjonera skór” szybko nadrabiam zaległości i jestem już przy szóstym tomie z cyklu przygód Lincolna Rhyme’a.

„Kolekcjoner skór” jest z tych lepszych powieści. Napisana z dużym nerwem, z logicznie, ale i zaskakująco rozegraną akcją. Mimo, iż jest kolejną z części, to dalej potrafi zaciekawić, ciągle wnosi coś nowego do biografii bohaterów. Jest także niemal nie do odgadnięcia – tutaj rzeczywiście nie wiadomo kto zabił – a przecież personalia przestępcy znamy od początku powieści. W finale jest kilka tak niesamowitych wolt, które pokazują, że nikomu z bohaterów nie można ufać i każdy może okazać się kimś zupełnie innym niż nam się wydaje. To duża maestria autora i za to należą mu się wielkie brawa. Zapraszam do lektury „Kolekcjonera skór” – naprawdę dobra, mocna rzecz.

Font Resize
KONTRAST
%d bloggers like this: