„Znowu w życiu mi nie wyszło”

Marcia Lou Lucas była montażystką filmową, zdobyła Oscara za montaż „Gwiezdnych Wojen”. Była też żoną Georga Lucasa. Na początku lat 80. w ich małżeństwie nie wiodło się najlepiej. Marcia oskarżała Lucasa o pracoholizm i w końcu doprowadziła do rozwodu. W życiu osobistym Stevena Spielberga również nie wiodło się najlepiej w tamtym okresie. Pech chciał, że właśnie wtedy obaj artyści pracowali nad drugim filmem z serii „Indiana Jones”. Jak później sami przyznawali, frustracje, jaką wtedy czuli, przelali właśnie na ten film. W 1989 roku Spielberg mówił: „[…] nie byłem w ogóle zadowolony ze Świątyni Zagłady. Było zbyt mrocznie, zbyt podziemnie, zbyt przerażająco. Wydaje mi się, że to przebiło „Poltergeista”. Nie ma ani grama moich uczuć w „Świątyni Zagłady […] Najwspanialszą rzeczą jaka przytrafiła mi się z tym filmem, to poznanie Kate Capshaw.”

Spielberg i Capshaw pobrali się w 1991 roku.

Kiedy Lucas i Spielberg zaczynali pracę nad „Poszukiwaczami zaginionej arki” Lucas zapowiedział, że Spielberg będzie musiał wyreżyserować trzy filmy. Dodał też, że historie na wszystkie trzy są gotowe. Jak się okazało, było to kłamstwo. Historię trzeba było wymyślić. A skoro obaj twórcy mieli ciężkie chwile, to i film postanowili zrobić mroczniejszy. Oczywiście – wpływ tutaj największy Lucasa, który tak samo mroczna zrobił druga część „Gwiezdnych Wojen”.

Postanowiono wówczas też, że drugi film będzie prequelem. „Poszukiwacze zaginionej arki” to rok 1936, „Świątynia Zagłady” – 1935. Lucas nie chciał po prostu, by po raz kolejny przeciwnikami Jonesa byli naziści. Scenariusz zmieniał się z tygodnia na tydzień. Początkowo osią fabularną miała być legenda o Małpim Królu – postaci z chińskiej mitologii. Była tez wersja scenariusza z akcją w nawiedzonym zamku w Szkocji – ale zbytnio był ten pomysł podobny do innego filmu, którego Spielberg był scenarzystą – „Poltergeist”. W końcu powstał szkic, który opowiadał o kulcie religijnym, uwięzionych dzieciach, czarnej magii i ofiarach z ludzi. Rozpoczęło się poszukiwanie osoby, która te pomysły zamieni na scenariusz.

Oczywiście – naturalnym wyborem wydał się scenarzysta pierwszej części – Lawrence Kasdan. Ten jednak, kiedy usłyszał zarys fabuły stwierdził, że „to okropne. To podłe. Nie ma w tym nic przyjemnego”. I odmówił. Lucas zatrudnił Willarda Huycka i Glorię Katz. Dużym plusem tej pary była ich znajomość kultury Indii.

W maju 1982 roku scenarzyści dostali wstępny szkic, nad którym mieli pracować. W tej wersji pomocnikiem Indiany miała być młoda hinduska księżniczka. W scenariuszu zawarto też niewykorzystane w „Poszukiwaczach zaginionej arki” sceny m.in. klub w Szanghaju czy jazda wózkami w kopalni, a także skok na tratwie z samolotu.

Do filmu nie weszły także sceny walki psów, które po wypiciu krwi bogini Kali, zamieniały się w zombie. Również drugoplanowi bohaterowie – Chattar Lal, kapitan Blumburtt i Maharadża, mieli mieć początkowo ważniejsze role.

Ale wszystko to upadło, bo scenarzystów gonił czas. Pierwszy scenariusz napisali w sześć tygodni. George Lucas ich poganiał, bo chciał aby to Spielberg reżyserował film. A ten właśnie nakręcił „E.T.” i oferty popłynęły szerokim strumieniem. Jak mówiła później Gloria Katz: „Lucas desperacko chciał, by Świątynię Zagłady reżyserował Spielberg. Byliśmy pod ogromną presja by napisać scenariusz naprawdę bardzo szybko, żebyśmy mogli zatrzymać Steve’a”.

Wtedy właśnie postanowiono, że film będzie otwierać fragment musicalowy. Spielberg zawsze chciał nakręcić musical, i pomyślał, że to będzie dobry pomysł. Ze scenariusza, nad którym pracował Lucas, Katz i Huyck („Zabójcze radio”) wyjęto numer muzyczny.

Z tą sceną wiąże się zabawna historia. Choreografię do utworu „Anything Goes” stworzył Danny Daniels. Kate Capshaw nauczyła się śpiewać po mandaryńsku, brała lekcje stepowania. Niestety, gdy wystartowały zdjęcia, okazało się, że sukienka, w której aktorka występowała, jest za ciasna. Stepowanie odpadało. Na domiar złego, sukienka ta, wykonana przez Barbarę Materę z oryginalnych koralików z lat 20. i 30. XX wieku, została w pewnym momencie nadjedzona przez słonia… I tym samym, w formularzach ubezpieczeniowych, które musiała wypełnić ekipa, jako przyczyna zniszczenia widnieje „zjedzona przez słonia”.

Jones nie dał rady, zrobiła to Lara Croft

Jedną ze scen, które planowali Lucas i Spielberg, był pościg na motorach po Wielkim Murze Chińskim. Władze Chin nie wyraziły na to zgody i pomysł upadł. Ale, jak pewnie pamiętasz, motyw ten został użyty w jednej z części gry Tomb Raider – która niewątpliwie powstała z fascynacji jej autorów przygodami Indiany Jonesa.

Nie doszła do skutku jeszcze jedna, planowana scena – polowanie na tygrysa. Lucas i Spielberg dobrze wiedzieli, że mają za mało materiału, żeby na dłużej zainteresować widza. To wtedy wymyślono słynną scenę z bankietem. Zresztą o niej powiem Ci za chwilę.

Kręcenie filmu rozpoczęto w Kandy, na Sri lance. Władze Indii nie wydały bowiem zgody na filmowanie, ponieważ uważały scenariusz za rasistowski i niesprawiedliwy dla swojego kraju. Dlatego cały film nakręcono na Sri Lance i w studio w Anglii, a pałac Pankot, to tylko scenografia. Początkowy pomysł, by film nakręcić w oryginalnym indyjskim pałacu upadł.

Scenografię filmu opracował Elliot Scott, most linowy z finału filmu zbudowała grupa inżynierów brytyjskich, którzy w tym czasie stawiali tamę na Sri Lance. Efekty specjalne to znowu ekipa Industrial Light and Magic. W tym filmie osiągnęli oni bardzo dobre rezultaty, używając makiet, odpowiedniego oświetlenia (lawa w Świątyni Zagłady to odpowiednio podświetlona i wprawiona w ruch woda), miniatur. Projekt dźwięku to dzieło Bena Burtta i firmy Lucasa Skywalker Studio. Ben Burtt pracował przy „Poszukiwaczach zaginionej arki” i Lucas nie wyobrażał sobie nikogo innego, kto robiłby montaż dźwięku. Z ciekawostek – dźwięki w czasie pościgu wagonikami w kopalni zostały nagrane w Disneylandzie – są to odgłosy tamtejszych kolejek górskich.

Pechowy plan

Oprócz tego, że słoń zniszczył sukienkę Kate Capshaw, plan filmu był wyjątkowo pechowy. Harrison Ford doznał urazu kręgosłupa podczas kręcenia sceny z zabójcą w sypialni. Na plan filmowy sprowadzono łóżko szpitalne, więc Ford mógł codziennie być na planie, a rolę Indiany odgrywał w tym czasie kaskader-dubler aktora – Vic Armstrong.

Główny operator filmu – Douglas Slocombe – nie mógł pracować z powodu gorączki. W końcu zamknięto plan, Forda wysłano do szpitala.

Aktorzy i członkowie ekipy narzekali również na to, że w czasie kręcenia scen z robakami, gdy wracali z planu to robaki te znajdowali we włosach, ubraniach i butach.

Ale zdjęcia ukończono w końcu zgodnie z planem – 26 sierpnia 1983 roku.

Muzykę ponownie skomponował John Williams, ponownie został nominowany za nią do Oscara. Skończyło się na nominacji. Nagrodę w tym roku zdobył Maurice Jarre za muzykę do filmu „Podróż do Indii”. Na gali wręczenia Oscarów w 1985 roku „Indiana Jones i Świątynia Zagłady” zdobył tylko jedną statuetkę – za efekty specjalne.

Ten żart był zbyt subtelny

No i jest jeszcze scena bankietu, kiedy to podawane są do jedzenia węże, karaluchy i inne przysmaki. Scena ta wywołała oburzenie rządu Indii, spowodowała, że film miał zakaz wyświetlania w tym kraju. Kuchnia indyjska nie miała nic wspólnego z tym, co przedstawiono. Roshan Seth, jeden z aktorów, mówił później,  że: „Steven chciał, żeby to był żart. Żart polegał na tym, że Hindusi byli tak sprytni, że wiedzieli, że wszyscy mieszkańcy Zachodu myślą, że Indianie jedzą karaluchy, więc zaserwowali im to, czego oczekiwali. Żart był zbyt subtelny jak na ten film”.. W scenariuszu, w krótkiej scenie, która nie trafiła do filmu, Indiana Jones zauważył, że „Nawet gdyby chcieli nas odstraszyć, pobożny Hindus nigdy nie tknąłby mięsa. Sprawia, że ​​zastanawiasz się, kim są ci ludzie… ”, wskazówka, że ​​coś jest nie tak w pałacu. W każdym razie scena bankietu, mimo, że zrobiona ciekawie, była bardzo kontrowersyjna.

A jeszcze o obsadzie…

Oczywiście, główna rola to Harrison Ford.

Kate Capshaw – która gra amerykańską piosenkarkę Willie Scott, występującą w nocnym klubie w Szanghaju, została wybrana z ponad 120 aktorek, startujących w castingu. Jedną z jej rywalek o rolę był Sharon Stone. Willie miała być całkowitym przeciwieństwem Marion Ravenwood z „Poszukiwaczy zaginionej arki”, więc aktorka przefarbowała ciemne włosy na blond i, jak sama mówiła, grała niewiele więcej niż głupią, krzyczącą blondynkę.

Jonathan Ke Quan przyszedł na przesłuchanie z bratem, który starał się o rolę. Ale wygadany dzieciak zachwycił Spielberga i to właśnie on, a nie brat, dostał rolę małego pomocnika Indiany – Short Rounda.

Amrish Puri zagrał demonicznego kapłana Thugów. Aby był jak najbardziej przerażającą postacią, scenarzyści, pisząc go, połączyli elementy azteckich i hawajskich rytuałów z kultem diabła.

Ciekawostką jest cameo Dana Aykroyda – pojawia się on w scenie na lotnisku, razem z Georgem Lucasem i Stevenem Spielbergiem.

Po premierze

Premiera filmu „Indiana Jones i Świątynia Zagłady” (początkowo tytuł miał brzmieć „Indiana Jones i Świątynia Śmierci”) miała miejsce 23 maja 1984 roku. W pierwszym tygodniu wyświetlania film zarobił rekordowa kwotę 45,7 miliona dolarów. Był najbardziej dochodowym filmem 1984 roku (a pamiętaj, że w tym samym roku były premiery „Gliniarza z Beverly Hills” i „Pogromców duchów”)

Jeśli chodzi o rynek polski, to film wyświetlano w kinach pod tytułem „Indiana Jones”, dopiero po wydaniu na kasetach VHS tytuł zmieniono na „Indiana Jones i Świątynia Zagłady”. Istnieją również wersje tłumaczone jako „Indiana Jones i Świątynia Przeznaczenia”.

Zaraz po premierze film był mocno krytykowany. Zmieniło się to z biegiem lat, ale w 1984 roku krytycy zwracali uwagę na to, że „film nie zdradza żadnych ludzkich uczuć, większych niż te dziesięcioletniego chłopca, który próbuje wystraszyć swoją młodszą siostrę, dyndając martwym robakiem nad jej twarzą”. Ralph Novak z magazynu People pisał: „Reklamy, które mówią „ten film może być zbyt intensywny dla młodszych dzieci”, są fałszywe. Żaden rodzic nie powinien pozwalać małemu dziecku oglądać tego traumatycznego filmu; byłaby to filmowa forma znęcania się nad dziećmi. Nawet Harrison Ford musi spoliczkować Quana i znęcać się nad Capshaw. Nie ma bohaterów w tym filmie, tylko dwóch złoczyńców; nazywają się Steven Spielberg i George Lucas.” Krytykowano przede wszystkim sceny składania ofiar z ludźmi, wyrywania serca.

Duże kontrowersje budziło przedstawienie Hindusów. Film przyczyniał się do utrwalania negatywnych stereotypów. Rosser pisze, że „wielu nauczycieli uznało to za prawdziwy portret Indii, ponieważ duża liczba ankietowanych uczniów narzekała, że nauczyciele wspominali o jedzeniu małpich mózgów”.

Najciekawsze jest to, że sami twórcy nie do końca są zadowoleni z tego filmu.

Jak Indiana Jones zmienił MPAA

I jeszcze jeden fakt, o którym, być może nie wiedziałeś. Amerykańskie stowarzyszenie Motion Pictures Association of America (MPAA) miało ustaloną kategorię wiekową dla filmów. „Indiana Jones i Świątynia Zagłady” dostał kategorię PG – czyli dozwolony dla dzieci, pod opieką rodziców. Jednak po licznych skargach na brutalne sceny w filmie (i podobnymi skargami na film „Gremliny rozrabiają”), Steven Spielberg zaproponował zmianę systemu ocen. I tak powstała kategoria PG-13, czyli Poważne ostrzeżenie dla rodziców: Niektóre materiały mogą być nieodpowiednie dla dzieci poniżej 13 roku życia . Zachęcamy rodziców do zachowania ostrożności. Niektóre materiały mogą być nieodpowiednie dla nastolatków.

I to niewątpliwy, trwały wpływ Indiany na kinematografię świata. Dziś, po upływie 36 lat od premiery, film już nie szokuje, nie budzi kontrowersji. Jest po prostu dobrym, przygodowym kinem, które niezmiennie dostarcza rozrywki.

Na kolejny, jak się zdawało ostatni, film czekaliśmy pięć lat. Ale o „Ostatniej krucjacie” napiszę Ci w kolejnej części mojego cyklu.