W poprzednim artykule opowiedziałem Ci, jak w ogóle doszło do powstania serii filmów o Indianie Jones. Tym razem opowiem Ci o pierwszym filmie z serii: „Poszukiwacze zaginionej arki”.

Archeolog alkoholik

Jak pamiętasz, w maju 1977 roku na hawajskiej wyspie Maui, spotkali się George Lucas i Steven Spielberg. Wtedy to właśnie po raz pierwszy podjęto decyzję, że Steven Spieleberg nakręci film na podstawie scenariusza George Lucasa. Ostatecznie jednak Lucas skupił się na tworzeniu drugiej części „Gwiezdnych wojen” – „Imperium kontratakuje”. Dopiero w dniach 23-27 stycznia 1978 roku temat wrócił. Przez te kilka dni Lucas, Spielberg i scenarzysta Lawrence Kasdan omawiali przez kilka godzin codziennie historię, którą chcieli opowiedzieć w filmie o Indianie Jones. To wtedy właśnie wymyślono sceny, takie jak ucieczka przed kamienną kulą (zainspirowana komiksami o Sknerusie McKwaczu), małpka salutująca nazistom. Kilka wymyślonych wtedy scen – pościg na wózkach w kopalni, skok z samolotu na tratwie – nie weszło do pierwszego filmu, ale zostały wykorzystane w drugim filmie z serii.

Lawrence Kasdan  na podstawie zapisków z tych rozmów stworzył w ciągu sześciu miesięcy scenariusz. Przedstawił go twórcom, ale tutaj nastąpił rozdźwięk. Spielberg miał mroczniejszą wizję bohatera. Według niego Indiana powinien być podobny do postaci, która grał Humprey Bogart w „Skarbie Sierra Madre” – cynicznego alkoholika, szukającego łatwego zarobku. Ta charakterystyka zniknęła w późniejszych wersjach scenariusza, ale jej zalążek widać w scenie, gdy Indiana Jones rozpacza po śmierci Marion.

Kiedy już scenariusz był gotowy, rozpoczęto poszukiwania studia, które będzie chciało go zrealizować. Duży, jak na początek lat 80. budżet, w wysokości 20 milionów dolarów, skutecznie odstraszał. Po wielu rozmowach w końcu Paramount zgodził się na finansowanie filmu, jednocześnie podpisując umowę na pięć filmów.

Kamera, akcja!

W kwietniu 1980 roku gotowa była ostateczna wersja scenariusza. Lucas i Spielberg podjęli decyzję, aby jak w jak najkrótszym czasie zrealizować film. Miało to na celu obniżenie kosztów, ale dało tez inny, niespodziewany, efekt. Sam Spielberg mówił, że „zamiast 30 – 40 ujęć, robili zwykle tylko cztery. Kręcimy tylko to co potrzebujesz, żadnego marnotrawstwa. Gdybym miał więcej czasu i pieniędzy, nie zrobiłbym tak dobrego filmu”.

Zdjęcia rozpoczęto 23 czerwca 1980 roku. Były to sceny z niemiecką łodzią podwodną, którą wypożyczono z planu filmu „Das Boot”. Kręcono je we Francji. Następnie w Elsttree Studio w Wielkiej Brytanii tworzono sceny w Studni Dusz, sekwencję otwierającą film i bar Marion Ravenwood w Nepalu. Do sceny w Studni Dusz użyto 7000 węży. Jedyne jadowite to były kobry – sceny z nimi kręcono za specjalną szybą (którą widać w pierwszych wersjach filmu, w wydaniu na DVD zostało to poprawione komputerowo). Pomimo zachowania środków bezpieczeństwa w trakcie kręcenia scen z wężami, jeden z członków ekipy został ugryziony przez pytona.

Sceny otwierające, gdzie mamy niby peruwiańską dżunglę, nakręcono na Hawajach (na tej samej wyspie Spielberg kręcił „Park Jurajski”). Pająki, które widzimy w pierwszych scenach to nieszkodliwy gatunek ptaszników meksykańskich.

Z prologiem filmu związany nieodłącznie jest Ben Burtt. Ten legendarny dźwiękowiec jest odpowiedzialny za wiele efektów dźwiękowych, które dobrze znamy. To on wymyślił odgłos mieczy świetlnych czy ryk Chewbacci. W trakcie pracy nad efektami w „Poszukiwaczach zaginionej arki” ekipa natrafiła na problem. Jak ma brzmieć kamienna kula, goniąca Harrisona Forda? Po całym dniu, kiedy ekipa toczyła po pagórkach różne rodzaje głazów nie zdołano nagrać satysfakcjonującego odgłosu. Wtedy zapakowano się do Hondy Civic, która jeździła ekipa. Zjechali w dół nasypu… i za chwilę Ben Burtt nagrywał już ten odgłos.

Również inne dźwięki nagrano nietypowymi metodami. Odsuwane wieko kamiennego sarkofagu z Arką Przymierza to odgłos przesuwania pokrywki spłuczki w toalecie, a węże pełzające w Studni Dusz to odgłos grzebania dłonią w serowej zapiekance i przesuwania mokrą gąbką po antypoślizgowej taśmie.

Ważny też jest fakt, że w tym prologu zadebiutował jako aktor Alfred Molina. To on był pokryty cały pająkami.

Sceny filmu, rozgrywające się w Egipcie nakręcono w Tunezji. Kanion, w którym Indiana Jones grozi, że wysadzi Arkę możesz pamiętać z Gwiezdnych Wojen, tam R2-D2 został zaatakowany przez Jawów. W Tunezji, w mieście Kairuan, nagrano chyba najbardziej ikoniczną scenę filmu. Indiana Jones staje naprzeciw mistrza szermierzy. Ale zamiast wdać się w walkę, wyciąga z kabury rewolwer i strzela do przeciwnika.

Początkowo scena miała wyglądać zupełnie inaczej. Terry Richards, kaskader, przez wiele tygodni ćwiczył, układał choreografię walki miecza i pejcza. Kiedy wszystko było gotowe zaczęto zdjęcia. Niestety – cała ekipa tego dnia cierpiała z powodu zatrucia pokarmowego. Wszyscy, oprócz Spielberga, który żywił się puszkami ze spaghetti, przywiezionymi z Wielkiej Brytanii. Scena nie wychodziła. W końcu obolały i zniechęcony Ford spytał „A nie mogę go po prostu zastrzelić?”. Spodobało się to Spielbergowi i scena tak właśnie została nagrana. Później zajęła 5 miejsce na liście najlepszych scen wszechczasów magazynu Playboy.

Dramatis personae

Nie piszę tutaj o fabule filmu, bo zakładam, że go znasz, a jeśli nie, to nie chciałbym Ci psuć oglądania. Ale napiszę o kilku bohaterach, których mamy w „Poszukiwaczach zaginionej arki”.

Rolę główną gra Harrison Ford, ale o tym, jak go wybrano do tej roli napisałem w poprzednim artykule.

Partnerką Indiany jest Marion Ravenwood – była kochanka, córka mentora Indiany. W tej roli występuje Karen Allen. Do tej roli przesłuchiwana była Sean Young. Aktorka, której proponowano rolę, Debra Winger odmówiła. Spielberg widział występ Karen Allen w „Animal House” i to on zaproponował jej udział w filmie.

Rywalem Indiany Jones jest francuski archeolog Rene Belloq. W jego rolę wcielił się Paul Freeman.

Ronald Lacey występował jako diaboliczny agent gestapo Arnold Toht. Co ciekawe, początkowo w tej roli miał wystąpić Roman Polański, ale nie był w stanie wyjechać do Tunezji. Klaus Kinski także dostał propozycje zagrania tej postaci, ale nazwał scenariusz gównem i nie wystąpił w „Poszukiwaczach…”.

Sallah – najlepszy kopacz w Egipcie to rola Johna Rhys-Daviesa. Początkowo w tej roli miał wystąpić Danny DeVito, ale praca w filmie kolidowała z innymi jego projektami.

Dr Marcus Brody – kustosz muzeum dla którego pracuje Jones. Tutaj rolę dostał Denholm Elliot, a to dlatego, że Spielberg był jego wielkim fanem.

Z innych ciekawostek dotyczących obsady: Pat Roach to mechanik, z którym bije się Indiana przy samolocie, ale także Szerpa, który walczy z naszym bohaterem w barze Marion. Jako jedyny zginał dwukrotnie w jednym filmie. A wszystko z powodu zatrucia pokarmowego, jakie dotknęło ekipę. Zespół kaskaderów także się pochorował, stąd na przykład w niektórych scenach możemy zobaczyć producenta filmu Franka Marshalla.

Dźwięk, efekty, muzyka

Jak już mówiłem, specem od efektów dźwiękowych był na planie filmu Ben Burtt. To on był twórcą „Krzyku Wilhelma” – tutaj użytego w scenie, gdy nazista spada z ciężarówki. Wykorzystywał metody tradycyjne, ale nie cofał się  przed nowinkami technicznymi i na przykład używał syntetyzatora do stworzenia dźwięków Arki czy miksował głosy delfinów i lwów morskich dla dźwięków duchów w finale filmu. Takie podejście zapewniło filmowi jednego z czterech Oscarów – za montaż dźwięku.

Efekty specjalne tworzyła założona w maju 1975 roku firma Georga Lucasa, Industrial Light & Magic. Do efektów używano miniatur, animacji i scen nakręconych w greenboxie. Arkę Przymierza stworzono na podstawie szkiców Jamesa Tissota, francuskiego malarza, który żył na przełomie XIX i XX wieku.

Muzyka to dzieło Johna Williamsa, a partyturę wykonała Londyńska Orkiestra Symfoniczna, ta sama, która nagrywała muzykę do „Gwiezdnych Wojen”. Nieśmiertelnym oczywiście pozostanie „Marsz Poszukiwaczy Przygód”, utwór , który już zawsze będzie przywoływał na myśl przygody Indiany Jonesa. John Williams został nominowany do Oskara za tę ścieżką dźwiękowa, ale nagrodę dostał w tym roku Vangelis, za muzykę do „Rydwanów ognia”.

Premiera

Premiera „Poszukiwaczy zaginionej arki” odbyła się 12 czerwca 1981 roku. I błyskawicznie film stał się przebojem. Już w weekend otwarcia zarobił 8.305.823 dolary. Przy budżecie 20 milionów dolarów zarobił 389,9 milionów dolarów na całym świecie i stał się najbardziej dochodowym filmem 1981 roku. Zdobył osiem nominacji do Oscarów w 1982 roku, co przełożyło się na cztery Oscary: za montaż dźwięku, reżyserię, montaż filmowy, dźwięk i efekty specjalne.

Po premierze zarówno krytycy, jak i widzowie wyrażali się o filmie bardzo dobrze. Pisano, że jest to jeden z najbardziej pomysłowy i stylowy amerykańskich filmów przygodowych, doceniano zarówno warstwę techniczną jak i emocje, które film wywoływał. Jeden z krytyków pisał:

„Film jest tak samo pozbawiony głębokich przekazów, jak Gwiezdne Wojny . Jest w zasadzie„ dobro kontra zło i niewiele więcej poza akcją, która jest szybka i ekscytująca. Plany są egzotyczne, efekty specjalne są zgodne z oczekiwaniami – wiele, różnorodnych i pierwszej klasy. Główna dama (Karen Allen) jest piękna; muzyka Johna Williamsa – spektakularna, i w sumie to bardzo przyjemny, letni obraz, dla prawie każdego.

Kilku tylko krytyków ośmieliło się nazwać film „przygoda obrabianą maszynowo, przez twórców, którzy myślą jak dział marketingu”.

„Poszukiwacze zaginionej arki” do dziś się podobają. Duża tutaj zasługa faktu, że Lucas i Spielberg doskonale w tamtym czasie opanowali sztukę przenoszenia na ekran swojej wyobraźni, fantazji. Seria Indiana Jones to właśnie takie wyobrażenie nastolatka o przygodzie – i to mi strasznie pasuje do nostalgii za mijającym czasem…

A o tym, że „Poszukiwacze…” to film ponad czasowy może świadczyć fakt, że w 2007 roku Amerykański Instytut filmowy umieścił go na 66 miejscu 100 najlepszych filmów pierwszego wieku kina. W 1999 roku film został uznany przez Bibliotekę Kongresu Stanów Zjednoczonych za dobro narodowe.

Replika 2012

I na koniec tej części jeszcze tajemnicza historia… W grudniu 2012 roku Uniwersytet w Chicago dostał paczkę zaadresowana do Henry Waltona Jonesa Jr. Ale nikt taki nie pracował na uniwersytecie. Po otworzeniu paczki okazało się, że w środku jest dziennik, podobny do tego jaki używał Indiana Jones, z zapiskami, mapami, rysunkami, pocztówkami. Zdjęcie dziennika zamieszczono na blogu uniwersytetu, żeby zdobyć o nim jakieś informacje. Szybko okazało się, że dziennik był repliką, gadżetem filmowym, wyprodukowanym w Guam. Dziennik zakupił przez eBay ktoś we Włoszech, ale paczka wypadła w transporcie i pracownicy poczty odesłali ją na uniwersytet, ponieważ zawierała jego adres. Replika dziennika została więc na uniwersytecie i jest wystawiona jako pamiątka w Instytucie Orientalistyki.

Oczywiście, to nie wszystkie ciekawostki i fakty o pierwszym filmie z serii przygód Indiany Jones, ale nie chcę Cię zanudzać. Na pewno będzie jeszcze okazja do napisania o nich. A na razie zapraszam Cię na kolejny artykuł, w którym opowiem Ci więcej o drugim filmie – „Indiana Jones i Świątynia Zagłady”.