Mediolan. Noc. Na wielkim, cyfrowym banerze pojawia się postać, wyglądająca jak Czerwony Kapturek prosto z horroru. Idziesz sobie obok takiego banneru, a postać podąża za Tobą. A kiedy baner się kończy…

W ten sposób właśnie Netflix reklamuje swoją produkcję „A Classic Horror Story”. Ten rodzaj reklamy to bardzo dobry przykład tak zwanego MARKETINGU PARTYZANCKIEGO – GUERILLA MARKETINGU.

Pojęcie to spopularyzował w 1984 roku Jay Conrad Levinson – dyrektor londyńskiego oddziału Agencji Reklamowej Leo Burnett (www.leoburnett.com), w swojej książce „Marketing partyzancki”.

Według definicji marketing partyzancki to strategia reklamowa, która ma odbiorcę zszokować i zaskoczyć go formą i miejscem przekazu. Środki, które używamy do takiego przekazu mają być niekonwencjonalne, na ogół tańsze niż „normalne” środki – napisy sprayem na murach, vlepki, logo firmy na koszulce, która nosi celebryta… czy PRANK.

Prank, czyli żarty, fałszywe rozmowy telefoniczne, wybryki nagrywane i wrzucane na TikToka czy YouTube’a. Bardzo często używane w nich są elementy horroru. Z racji tego, że horrory lubię, w tym pierwszym wpisie o reklamie pokażę Ci kilka takich właśnie partyzanckich kampanii opartych na prankach.

Reklamę Netflixa już pokazałem Ci wcześniej. Ale nie tylko ten film był tak reklamowany. W roku 2017 miała miejsce premiera filmu „Rings” – kiepskiej kontynuacji „The Ring” z 2002. Film był kiepski, ale żart go reklamujący okazał się naprawdę przerażający. W pewnym sklepie zachwalano nowe modele telewizorów…

Całą akcję stworzyła Agencja Reklamowa Thinkmodo (www.thinkmodo.com).

Innym filmem, który reklamowano bardzo dobrym prankiem, była nowa wersja „Carrie” wg. Stephena Kinga. I znowu – żart okazał się lepszy niż film. W pewnej nowojorskiej kawiarni jeden z klientów wylewa kubek kawy na laptopa młodej dziewczyny…

Oczywiście – takich żartów było dużo więcej – było diabelskie dziecko w Nowym Jorku czy też atak zombie. Co ciekawe, wszystkie te akcje cieszyły się dużą popularnością. Po prostu – lubimy się bać. Niejedna książka, rozprawa naukowa zostały poświęcone temu, dlaczego się lubimy bać. Ilu badaczy, tyle teorii, a nie o tym ten wpis miał być. Ja tylko chcę Ci pokazać, o co chodzi w marketingu partyzanckim.

A o największych dwóch kampaniach guerilla marketingu opowiem Ci w pierwszym odcinku podcastu, który już w sobotę 14 sierpnia 2021 będzie miał premierę na moim blogu.

A jeśli chodzi o horror w reklamie to tylko jeszcze dwie rzeczy chcę Ci opowiedzieć.

W lipcu 2021 roku Volkswagen ruszył z kampanią , pokazująca lęki, towarzyszące kierowcom w trakcie jazdy. W kampanii tej wykorzystano serię plakatów, wyglądających jak postery do horrorów. Ich autorem jest Matt Ryan Tobin – kanadyjski artysta, którego prace wykorzystuje m.in. Disney czy Marvel.

Poniżej kilka przykładów z tej kampanii.

I ostatnia ciekawostka na dziś: reklama z 1983 roku, w której występuje ni mniej, ni więcej, sam król horroru – Stephen King.

Na dziś to wszystko – serdecznie zapraszam na kolejne wpisy, które pokażą Ci teorię reklamy od tej ciekawszej, śmieszniejszej strony. Do zobaczenia.

Miejsce na komentarz od Ciebie :)