Harlan Coben. Na gorącym uczynku

Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki, 479 stron. Wydawnictwo Albatros, rok wydania 2011.

Powieści Cobena mają – przy całym mistrzostwie pisarza – jeden wielki minus. Można je przeczytać tylko raz. Każdy kto zetknął się już z twórczością Cobena wie o czym mówię. Są one skonstruowane w ten sposób by czytelnik do samego końca nie domyślił się kto jest mordercą, o co w tym wszystkim chodzi. Konstruowanie w taki sposób każdej powieści może się wydawać nudne, ale jak już wspomniałem – Harlan Coben ma mistrzowski warsztat i każdą powieść czyta się z wypiekami na twarzy. Nie inaczej jest z powieścią „Na gorącym uczynku” Już w prologu poznajemy głównych bohaterów.  Dan Marcer – pracownik opieki społecznej który zostaje postawiony przed sądem za pedofilię. Demaskuje go Wendy Tynes – reporterka której program „Przyłapani na gorącym uczynku” bije rekordy oglądalności. Dan Marcer zostaje uniewinniony przez sąd, ale odtąd będzie prześladowany przez sąsiadów i jego życie legnie w gruzach. Gdy jeszcze wychodzi na jaw, że Marcer może być zamieszany w zniknięcie Haley McWaid – siedemnastolatki, świetnej uczennicy – cała akcja zacznie pędzić z olbrzymią prędkością. „Na gorącym uczynku” jest powieścią, która od samego początku trzyma w napięciu. I nic w niej nie jest oczywiste. Główną bohaterką jest Wendy Tynes – owa dziennikarka która zdemaskowała Dan’a Marcer’a. Kiedy zaczynają ją drażnić wątpliwości czy rzeczywiście oskarżyła właściwego człowieka i na własną rękę szuka prawdy, orientuje się, że została wplątana w wielką manipulację. Nie bardzo mogę napisać więcej o fabule bo zacząłbym spoilerować – a naprawdę warto powieść przeczytać „na świeżo”, bez wiedzy o tym co się wydarzy. Coben po raz kolejny pokazał jak konstruuje się dobre dreszczowce. Po raz kolejny wodzi nas za nos – do ostatniej strony trzymając w niepewności. Kiedy jeden wątek mamy wyjaśniony nagle okazuje się, że jeszcze inaczej wszystko się działo niż myśleliśmy. Warto poznać prawdę o prawdziwym obliczu Dan’a Marcer’a. Poza tym znakomitym wątkiem jest wykorzystanie przez Cobena rzeczy których sami używamy na codzień. Facebook, Google Earth, Twitter, iPhone… wszystkie te rzeczy autor opisuje z dużą znajomością tematu. Jasno pokazuje nam fakt, jak bardzo łatwo tak się obnażyć w sieci, iż każdy będzie mógł dowiedzieć się o naszym życiu prywatnym wszystkiego. I nie potrzeba tu hakerów włamujących się do naszego komputera. Wystarczy Facebook. Myślicie, że to fikcja? Nic bardziej mylnego – sami wystawiamy się na odstrzał. Pokazana w książce metoda osaczenia i zniszczenia człowieka przez internet jest bardzo realna. Na szczęście Harlan Coben nie odpłynął w kierunku opisywania złych i dobrych stron internetu – wykorzystał go tylko jako jeden z ważnych rekwizytów. Mamy więc psychologicznie wiarygodnych bohaterów i zdarzenia, zagadkę która ma wiele rozwiązań, zaskakujące zwroty akcji, napięcie. I wszystko to podlane sosem z naszych codziennych narzędzi pracy i zabawy. Czegóż wymagać więcej? Polecam „Na gorącym uczynku”. To solidny thriller i na pewno nie zawiedziecie się na tej lekturze.

Font Resize
KONTRAST
%d bloggers like this: