Lars i Sigrit. On od najmłodszych lat marzy, że kiedyś wygra festiwal Eurowizji, ona od najmłodszych lat go kocha. Ona pięknie śpiewa, on ją ciągnie na dno. Razem tworzą zespół Fire Saga – najgorszy zespół muzyczny Islandii… Czy marzenie Larsa się spełni? Czy chociaż wystąpi w finale Eurowizji? A czy Sigrit doczeka się tego, że Lars odwzajemni jej uczucie? I co brał scenarzysta tego filmu? Zwłaszcza gdy pisał ostatnie czterdzieści minut? 

“Historia zespołu Fire Saga” to zwariowana komedia, którą można bardzo polubić lub całkowicie znienawidzić. Ilość absurdu i groteski, jakie serwuje nam ten film przechodzi ludzkie pojęcie. Zresztą – Will Farrell nas do takich własnie komedii chyba przyzwyczaił – wystarczy wspomnieć chociażby “Zaginiony ląd”. Ja muszę przyznać, że bawiłem się naprawdę świetnie. Uśmiałem się jak norka, a akcja z elfami rozwaliła system. Do tego dochodzi przyjemna ścieżka dźwiękowa i gwiazdy Eurowizji. Czego chcieć więcej.

Oczywiście – można narzekać, że sam festiwal został przedstawiony w bardzo groteskowy sposób, że nie pokazano atmosfery, jaka na nim panuje. Ale – umówmy się – Eurowizja od dawna jest synonimem kiczu, a prawdziwie dobre piosenki zdarzają się tam rzadko (najlepsza piosenka z Eurowizji jaką znam też jest w ścieżce dźwiękowej – Salvador Sobral “Amar Pelos Dois”). A jednak ja osobiście mam nostalgiczne podejście do tego festiwalu i co rok z przyjemnością oglądam. I wcale nie uważam, że film wyśmiewa festiwal, raczej pokazuje go w dużym przejaskrawieniu, ale z sympatią. Narzekać też można na wiodącą historię – niespełniona miłość, marzenia o sławie – wszystko to złożone z granych wiele razy schematów. Miejsca, gdzie mogło pójść trochę psychologicznego podtekstu (akcja na kutrze rybackim) zagrane źle i bez większego sensu… Ale…

Jest w “Historii zespołu Fire Saga” jakaś magia, coś co nie pozwala się oderwać od seansu – który trwa ponad dwie godziny (!). może to sama opowieść – szalona, groteskowa, a jednocześnie miło naiwna. Oczywiście, że chcemy, żeby się bohaterom udało. Oczywiście, że finał wyciska łzy. Duża w tym zasługa aktorów – chociaż Will Farrell gra jak sztywny kołek, to wpasowuje się w koncepcje filmu, Rachel McAdams się bardzo stara i nadrabia swojskim urokiem, no i ładnie starzejący się Pierce Brosnan – do tego Demi Lovato i gwiazdy Eurowizji z Conchitą Wurst. A jeszcze oglądałem wersję z polskim dubbingiem – co tylko dodało groteski całemu seansowi. Polecam.

Podsumowując – jest duża szansa, że ten film Cię odrzuci. Jeśli jednak dasz mu szansę i nie będziesz oczekiwał nie wiadomo jak inteligentnych żartów, to, być może, tak jak ja, będziesz przez ponad dwie godziny świetnie się bawił. Bo ja padłem ze śmiechu…

Moja ocena:
7/10
Data premiery26 czerwca 2020
Kraj produkcjiStany Zjednoczone
Językangielski
Czas trwania123 minuty
ReżyseriaDavid Dobkin
ScenariuszWill Ferrell
Andrew Steele
Główne roleWill Ferrell, Rachel McAdams, Pierce Brosnan, Dan Stevens, Demi Lovato
MuzykaAtli Örvarsson
ProdukcjaWill Ferrell, Jessica Elbaum, Chris Henchy
WytwórniaGary Sanchez Productions
DystrybucjaNetflix