Autopsja Jane Doe

Reżyseria: Andre Ovredal. Scenariusz: Ian Goldberg, Richard Naing. Występują: Emile Hirsch, Brian Cox, Ophelia Lovibond. Produkcja: Wielka Brytania 2016

Kiedy wybieram film do obejrzenia staram się nie kierować recenzjami, opiniami. Chcę sam wyrobić sobie zdanie o tym co obejrzałem. Nie sposób jednak nie zauważyć recenzji pełnych zachwytów. Ba, spotkałem się nawet z określeniem „horror dekady”. Może zatem moje wymagania były wygórowane? Faktem jest, że „Autopsja Jane Doe” mnie nie zachwyciła.

Historia rozpoczyna się w momencie, gdy policja znajduje ofiary niewytłumaczalnej zbrodni. Nic do siebie nie pasuje, nie ma śladów włamania, wygląda na to, że ktoś chciał się wydostać z domu gdzie rozegrał się dramat, a nie do niego dostać. Najdziwniejszym znaleziskiem jest ciało młodej kobiety, na wpół zakopane w piwnicy. Kobiety, o której nic nie wiadomo – stąd dostaje, jak każdy niezidentyfikowany nieboszczyk płci żeńskiej, przydomek Jane Doe. Zwłoki trafiają do kostnicy, która prowadzi doświadczony patolog Tommy Tilden, a pomaga mu Austin – jego syn. Dwaj mężczyźni zaczynają autopsję, którą musza zakończyć do rana… Każda minuta autopsji przynosi coraz więcej zagadek i nieoczekiwanych zdarzeń…

„Autopsja Jane Doe” nie jest złym horrorem. Jego pierwsza połowa to rzeczywiście majstersztyk – scenariusza, muzyki, reżyserii. Niestety, gdy już wiemy mniej więcej o co chodzi – napięcie i scenariusz zaczynają pikować w dół. I w rezultacie dostajemy zlepek scen i rozwiązań, które dobrze znamy, sztampowych aż do bólu (czy zawsze jak bohater wybije siekiera dziurę w drzwiach, to w otworze musi się z zaskoczenia pojawić coś strasznego?). Jump sceny wciśnięte na siłę wcale nie budują atmosfery filmu. Drażni tez zachowanie bohaterów, zdających się nie dostrzegać niezwykłości niektórych zdarzeń. Na minus filmu muszę też zaliczyć fakt, że bardzo szybko widz jest w stanie odgadnąć kim/czym jest Jane Doe i przewidzieć rozwiązanie (co ułatwia schematyczność drugiej części filmu).

Na plus trzeba zaliczyć ścieżkę dźwiękową, nieźle dobranych aktorów no i tą znakomita pierwszą połowę filmu. Gdyby tylko w tym klimacie ten horror pozostał to rzeczywiście mielibyśmy horror dekady. A tak mamy może i solidne, ale tylko patrzydełko… Ocena 4, wyśrubowana trochę, za klimat początku. Gdyby nie to byłoby 3. Można obejrzeć, ale przełomu w gatunku się nie spodziewajcie.

Podobało się? Nie podobało? Zostaw jakiś ślad po sobie :)

Font Resize
KONTRAST