Dark Summer

Dark Summer

Reżyseria: Paul Solet, Scenariusz: Mike Le, Występują: Peter Stormare, Grace Phipps, Stella Maeve, Keir Gilchrist, Produkcja: USA, 2015

Czy horror może usypiać? Okazuje się, że tak. Wielka szkoda, naprawdę. Bo Dark Summer poruszył ważny temat współczesnego świata, ale zrobił to w koszmarnie zły sposób. Oto mamy historię Daniela – piekielnie zdolnego hakera, który za naruszenie prywatności swojej szkolnej koleżanki, Mony, dostał właśnie areszt domowy na wakacje. Chłopakowi założono na nogę bransoletę strażniczą, skonfiskowano komputer – najgorsze, co może spotkać współczesnego nastolatka – odcięto go od serwisów społecznościowych. Na szczęście, a może na nieszczęście, przyjaciele – Abby (która od wielu lat podkochuje się w Danielu) i Kevin, dostarczają naszemu bohaterowi tablet z połączeniem do internetu.

Gdy Daniel go włącza, przez skype’a łączy się z nim Mona i na jego oczach popełnia samobójstwo. Wkrótce Daniel poczuje w pustym domu czyjąś obecność. I chociaż brzmi to nieźle, to mój opis jest dużo bardziej pasjonujący niż sam film. Pierwsza godzina filmu jest nudna jak flaki z olejem, przegadana i zupełnie niestraszna. Sceny które powodować miały przestrach są spaprane, aktorstwo sztywne i nienaturalne. Nawet zjawa która prześladuje bohatera jest bardziej śmieszna, niż upiorna.

Po godzinie filmu – w ostatnich dwudziestu minutach – akcja niby przyśpiesza, ale robi się zupełnie nielogiczna – wymyślona na siłę wolta nie zaciekawia. A już ostatnia scena – ni z gruszki, ni z pietruszki, wywołuje raczej śmiech niż jakieś inne emocje. „Dark Summer” – w zamyśle połączenie „Piły”, „Ringu” i „Poltergeista” w rzeczywistości okazało się niestrawnym i nudnym pseudohorrorem. A szkoda – bo przesłanie o prześladowaniu przez sieć i uzależnieniu od portali społecznościowych jest ważne i zasługuje na solidne potraktowanie. Nawet w horrorze.

Font Resize
KONTRAST
%d bloggers like this: