Dariusz Domagalski. Osobliwość

Wydawnictwo Rebis, liczba stron: 296, rok wydania: 2015

„Selene” – statek zwiadowców – wyrusza na wyprawę do gromady kulistej 47 Tucanae. Uczestnicy wyprawy liczą na duży zysk – Federacja Solarna i wielkie korporacje płacą wysoki procent z dochodów, jakie przyniosą odkryte złoża minerałów. Niestety, już od samego początku wszystko układa się źle. Jeszcze przed rozpoczęciem podróży, na pokład statku zostaje zaokrętowana atrakcyjna pani naukowiec… i rzeczy zaczynają się sypać. Szybko okaże się, że do tego niby dziewiczego rejonu już wcześniej wysyłano wyprawy naukowe. Jednak żaden ze statków nie powrócił. Załodze „Selene” przyjdzie zmierzyć się nie tylko z tajemnicą Błękitnych Maruderów – gwiazd, których zachowanie wymyka się ludzkiej wiedzy, ale także z dywersantem we własnych szeregach…

Powieść Dariusza Domagalskiego stwarza mi pewien problem. Po prostu jest bardzo nierówna. Zaczyna się naprawdę dobrze, z biegiem akcji jest też nieźle: zagadki i wydarzenia są naprawdę ciekawe, ciekawie opisane. Świat zbudowany przez Autora intryguje, zaciekawia. Niestety – im bliżej finału tym gorzej się wszystko składa. Mam wrażenie, że sama końcówka była pisana na siłę, byle szybciej. A szkoda, bo materiał na powieść był fajny. Może za dużo Autor chciał przekazać, może ciężar końcowego rozwiązania był zbyt wielki na prostą w sumie opowieść jaką jest „Osobliwość”? Stylistycznie powieść jest napisana nieźle – nie bardzo jest się do czego przyczepić, duchowo blisko jej do, na przykład, powieści „Broń Chaosu” Collin’a Kapp’a. Tylko, że Collin Kapp świetnie się bawił pisząc swoją powieść, a Dariusz Domagalski funduje nam swoją opowieść zupełnie serio. A trudno na bardzo serio pisać książkę w której mieszają się wątki androidów, obcych cywilizacji, Boga.. w której występują także swego rodzaju zombie… Za dużo wszystkiego, za górnolotnie. Ja ją przeczytałem, bardzo się nie męczyłem… ale poleciłbym bym ją chyba tylko zapalonemu miłośnikowi s-f, gotowemu przymknąć oczy na nieudane zakończenie. Ktoś mniej zaprawiony w bojach science-fiction raczej może się zniechęcić lekturą. A szkoda by było, bo rozpoczęty przez Autora w tym roku cykl s-f “Hajmdal” to już kawałek bardzo porządnej, dającej dużo frajdy z lektury space-opery. Ale to już temat na inna recenzję…

Font Resize
KONTRAST
%d bloggers like this: