Chris Wooding. Przebudzeni

Chris Wooding. Przebudzeni

Wydawnictwo Amber, rok wydania: 2011, stron: 400

Czytając „Przebudzonych” nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że ta powieść to scenariusz któregoś odcinka „Firefly”. Podobna tematyka – powietrzny statek którego załoga stanowi zbieraninę jakiej mało, klimat – trochę  steampunku z dużą domieszką westernu, kapitan który dopiero w trakcie rozwoju akcji powieści zaczyna dbać o swoją załogę, niefortunne zlecenie które okazuje się pułapką i ścigający naszych bohaterów bezwzględni Rycerze Centurii… no wypisz, wymaluj „Firefly”. I nie jest to absolutnie zarzut, bo książkę prawie nieznanego u nas autora czyta się z dużą przyjemnością. Przygody kapitana Damiana Frey’a i jego niecodziennej załogi potrafią wciągnąć. Ciekawie poprowadzona linia fabularna, przeplatana retrospekcjami pokazującymi przeszłość bohaterów (wszyscy oni są na statku „Ketty Jey” z przymusu, każdy przed czymś ucieka, każdy ma potężnych wrogów). Początkowo kapitan Frey traktuje załogantów jak źródło przychodu, ale z czasem nieznajomi, a nawet wrodzy wobec siebie, ludzie będą musieli stać się załogą.

Cała historia (a „Przebudzeni” to pierwszy tom całego cyklu) rozpoczyna się w momencie gdy Damian Frey i załoga „Ketty Jey” przyjmują zlecenie by obrabować pewien statek. Niestety, zanim nasi bohaterowie dokonają napadu statek eksploduje. Okazuje się, że na jego pokładzie była ważna osobistość. O polityczne morderstwo zostanie oskarżony Frey i jego załoga. Rozpoczyna się polowanie…

Zarówno barwny język, jak i spójny i logicznie zbudowany świat powieści pozwalają się nią cieszyć. Do tego barwne przygody bohaterów także nie pozostawiają nas obojętnymi. „Przebudzeni” to naprawdę ciekawa, prosto i fajnie napisana powieść awanturnicza. Ja przy lekturze bawiłem się naprawdę dobrze – czego i Wam życzę.

Font Resize
KONTRAST
%d bloggers like this: