Chris Achilleos. Dążąc do nieosiągalnej perfekcji

Chris Achilleos. Dążąc do nieosiągalnej perfekcji

Dziś pogadamy o artyście który w Polsce jest bardzo znany. Nawet czasami nie wiecie, że go znacie. Ale przeglądając na przykład katalogi z tatuażami czy oglądając okładki gier lub książek czy filmy takie jak „Heavy Metal” czy „Willow” – obcujecie z Chrisem Achilleosem. Sama historia jego życia jest materiałem na dobrą powieść. Powieść o uporze, marzeniach i sile do ich spełnienia. Ale od początku.

Chris Achilleos urodził się w 1947 roku, w małej wiosce nieopodal Famagusty na Cyprze. Tam też spędził pierwsze dwanaście lat swego życia. Życia, które upływało w niemal sielankowej atmosferze. Z dala od wpływów popkultury Chris i jego przyjaciele na swój sposób kształtowali własną kreatywność. Odgrywanie bitew, wcielanie się w dzielnych Greków czy Spartan było codziennym zajęciem dzieciaków. I pierwsze prace Chrisa Achilleosa które powstały już w szkole artystycznej w Londynie były pełne nawiązań do tych właśnie dziecięcych zabaw.

Drugim źródłem na którym rozwinęła się wrażliwość artystyczna Chrisa były filmy w kinie, które oglądał bardzo często – jego ojciec pracował przy obsłudze projektora kinowego. Echa takich tytułów jak „Dziesięć przykazań”, „Aleksander Wielki”, „Karmazynowy pirat” czy wreszcie „Lawrence z Arabii” do dziś pobrzmiewają w jego pracach. Sytuacja rodziny Achilleosów zmieniła się po śmierci ojca. Niepewna sytuacja polityczna w ojczystym kraju, bieda która ogarnełęła Cypr – zmusiły matkę i czwórkę dzieci do wyemigrowania do Londynu.

Był rok 1959, Chris Achilleos miał wówczas 12 lat. Poczucie izolacji wywołane osamotnieniem, nieznajomością języka, a także paskudna pogoda (w porównaniu ze słonecznym Cyprem) spowodowały, że Chris począł uciekać w świat marzeń – wtedy zaczęła się fascynacja komiksami. Dzięki komiksom Chris uczył się języka swego nowego kraju, ale także odnalazł swoje powołanie. Komiksy takich mistrzów jak Frank Bellamy i Luis Bermejo zaczarowały Chrisa Achilleosa i miały olbrzymi wpływ na jego całą późniejszą twórczość. Kiedy w 1966 Achilleos roku ukończył szkołę, za namową nauczyciela plastyki zdał do Hornsey Collage of Art.

Sztywne ramy programu nauczania nie pozwalały mu w pełni rozwinąć skrzydeł – większość wykładowców nie tolerowała upodobań Chrisa do ilustracji pełnych barbarzyńców z zakrwawionymi mieczami. Ale Achilleos nie poddawał się. Zdobył pierwsze zlecenie na ilustracje do książki o lądowaniu na Księżycu. W ostatnim roku studiów nauczył się dyscypliny technicznej.

Wtedy też zdarzyły się dwie ważne rzeczy w jego życiu: poznał prace Franka Frazzety (okładki do „Conana”) i nauczył się pracować aerografem. To pierwsze pozwoliło mu do końca już ukierunkować swoje zainteresowania artystyczne, to drugie – nowe wtedy narzędzie – dopracował do perfekcji. Chris Achilleos  do dziś jest artystą najlepiej operującym czymś tak kapryśnym jak aerograf. Po ukończeniu studiów Chris Achilleos pracował jako ilustrator w czasopiśmie o tematyce historycznej które niestety upadło po pół roku. Bezrobotny, zdesperowany artysta szukając rozwiązania swych problemów zaczął przyglądać się okładkom książek wydawanych w Wielkiej Brytanii. Były lata siedemdziesiąte, pierwsza fala „nowej fantastyki” zalewała rynek wydawniczy.

Po rozeznaniu rynku Achilleos napisał do wielu wydawnictw listy w których zupełnie nieskromnie przekonywał, że potrafiłby narysować okładki o wiele lepsze niż te obecne. Jedno z wydawnictw – Brian Boyle Associates poprosiło go o portfolio. Portfolio spodobało się i wkrótce dostał pierwsze zlecenie – ku jego radości były to okładki do przedruku trylogii o Conanie. Ilustracje Achilleosa zastąpiły te z amerykańskiego wydania – Franka Frazzety.  Po tym zleceniu wydawnictwo zatrudniło Chrisa Achilleosa na pełen etat. Jak sam artysta mówi – praca tam ukształtowała go do końca i nauczyła więcej niż studia w Hornsey Collage of Art. Tworzył ilustracje do książek sf, horrorów, powieści historycznych. Potem przyszły zamówienia na ilustracje do prestiżowego „Men Only” – powstał cykl soft erotyki. Również w tym okresie powstały prace do „Doctor Who”, „Elric” Michaela Moorocka. Achilleos połączył prace przy reklamach ze swoją pasją – trafił na dobry moment bowiem fantastyka i ilustracje fantastyczne były bardzo popularne. W 1978 roku wydany został pierwszy album z pracami Chrisa Achilleosa – „Piękna i Bestia”.

W 1980 roku Chris Achilleos trafił do przemysłu filmowego. Powstało jego najbardziej znane chyba dzieło – film animowany „Heavy Metal”. W 1984  pracował przy scenografii do „Star Trek”, w tym roku także dostał wyróżnienie dla najlepszego artysty malującego techniką aerografu. Potem przyszły dwa chude lata – recesja na rynku, brak zleceń, rozwód. Jedyną ucieczką od problemów była praca nad nowym albumem.

  Album  „Syreny” (wydany w Polsce przez wydawnictwo Amber w latach dziewięćdziesiątych) ukazał się w 1986 roku i na nowo rozbudził zainteresowanie pracami Chrisa Achilleosa. Prosty zabieg – umieszczenie w albumie rysunków ołówkowych, koncepcyjnych – spowodował, że studenci sztuki zaczęli uczyć się rysować tak realistycznie jak Achilleos. Kolejny album – „Meduza” z 1988 roku został przygotowany już po to by pokazać jak powstają prace Achilleosa.

Praca przy filmie „Willow” dla Lucasfilm, seria kolekcjonerskich kart dla wydawnictwa Dragon’s World, olbrzymie nakłady albumów „Syreny” i „Meduza” – wszystkie te sukcesy umocniły pozycję Achilleosa w świecie fantastyki. I tak trwa to do dziś. Do dziś bowiem powstają nowe prace które Chris Achilleos tworzy korzystając zarówno z aerografu jak i gwaszu, akryli i akwareli, węgla, oleju – wszystkich dostępne techniki malarskie. Ta różnorodność w połączeniu z niesamowitym realizmem, wyczuciem proporcji, koloru – powoduje, że prace Chrisa Achilleosa są jednymi z najbardziej rozpoznawalnych i lubianych także w Polsce (Chris Achilleos był gościem Polconu w 2007 roku). A sam  Achilleos ciągle żyje w zgodzie ze swym mottem wypisanym na desce kreślarskiej przy której pracuje:  „Dążyć do nieosiągalnej perfekcji – to jest sens wszystkiego”.

Ps. Dziękuję Chrisowi Achilleosowi za wyrażenie zgody na publikacje jego prac. A jeśli chcecie bliżej poznać artystę to zapraszam na jego stronę: www.chrisachilleos.co.uk

A na koniec – mały słowniczek podstawowych pojęć:

Aerograf – miniaturowy “pistolet” do malowania precyzyjnego. Ręczne narzędzie niewielkich rozmiarów, służące do malowania metodą rozpylania farby przez strumień powietrza. Ślad farby charakteryzuje się równomiernym kryciem z rozmytymi brzegami. Charakterystyczną cechą przy używaniu tej techniki malowania artystycznego jest sposób tworzenia się kolorów pośrednich – odcieni przez nakładanie na siebie kolorów podstawowych.

Gwasz – farba wodna z domieszką kredy lub bieli (od XIX wieku ołowiowej lub cynkowej), nadającej jej właściwości kryjące, oraz gumy arabskiej będącej spoiwem. Znana w Europie od średniowiecza, stosowana głównie w XVII i XVIII wieku, choć popularna do dzisiaj. Mianem tym określa się także technikę malowania gwaszami, a także same obrazy nimi namalowane. Technika gwaszu różni się od akwareli głównie tym, że obrazy malowane gwaszem mają “pełne” kolory, a nie prześwitujące jak w akwareli.

Akwarela − nazwa techniki malarskiej i jednocześnie nazwa obrazów wykonywanych tą techniką. Technika ta polega na malowaniu rozcieńczonymi w wodzie pigmentami na porowatym papierze, który szybko wchłania wodę. Rozcieńczone pigmenty nie pokrywają całkowicie faktury papieru lecz pozostawiają ją dobrze widoczną. Z tego względu na efekt końcowy bardzo duży wpływ ma barwa i faktura samego papieru. Obrazy malowane tą techniką mają zwykle delikatną, zwiewną kolorystykę, gdyż możliwe tutaj do uzyskania barwy, to głównie barwy pastelowe.

Farby olejne – rodzaj wolno wysychających farb o konsystencji pasty lub płynnej, w których cząsteczki pigmentu zawieszone są w nośniku, oleju, zwykle roślinnym.

Farby akrylowe – pojawiły się na rynku w latach 50. XX wieku, najpierw w Stanach Zjednoczonych i Meksyku a potem w Europie. Pierwotnie zaprojektowano je do malowania zewnętrznych ścian budynków nadmorskich, narażonych na stałą wysoką wilgotność powietrza i zasolenie. Ich zalety i możliwość łatwego modyfikowania ich własności do różnych celów spowodowały, że rozpowszechniły się także jako farba do wnętrz, artystyczna i poligraficzna. W zastosowaniach artystycznych mogą być kładzione grubo jak farby olejne lub cienko przeźroczystymi warstwami. Nie posiadają tak dużej gamy kolorystycznej jak farby olejne czy temperowe. Mogą być zastosowane do malowania na niemal każdej powierzchni, w tym nawet na szkle.

Font Resize
KONTRAST
%d bloggers like this: