Chelsea Quinn Yarbro. Mroczne klejnoty

Tłumaczenie: Andrzej Sawicki, 498 stron. Wydawnictwo Rebis, rok wydania 2011.

Ferenc Rakoczy – hrabia Saint-Germain to na wpół legendarna, na wpół historyczna postać. Podobno nieśmiertelny, podobno pojawia się w różnych okresach czasu. „Mroczne klejnoty” to czwarta powieść której bohaterem jest hrabia. Spieszę jednak donieść, że znajomość poprzednich tomów nie jest konieczna przy lekturze „Mrocznych klejnotów”. W „Mrocznych klejnotach” Rakoczy zostaje zaufanym posłem króla Stefana Batorego na dworze cara Iwana Groźnego. Sytuacja polityczna i strategiczna Rosji w owym czasie jest mocno niepewna. Car postradał zmysły, Turcy szykują się do ataku na Europę, rosyjscy kniaziowie knują intrygi zmierzające do przejęcia władzy. W takiej sytuacji poselstwo Rakoczego jest niezmiernie trudną i delikatną misją. Dodatkowo całą sprawę pogarsza fak, iż wraz z Ferencem na dwór carski posłani zostają jezuici z ojcem Pognerem na czele. Ten mnich pała tak wielką niechęcią do naszego bohatera, że zrobi wszystko by jak najbardziej uprzykrzyć mu życie. Ferenc Rakoczy musi zmierzyć się z intrygami zarówno na dworze cara jak i wśród członków swojej delegacji. Kiedy dodać do tego fakt, iż w Rosji Rakoczy spotka kobietę którą pokocha bez pamięci – okaże się, że misja która była delikatna i niebezpieczna zmierza ku katastrofie…

Lubię czytać powieści historyczne czy przygodowo-historyczne. Zawsze zastanawia mnie czy to co opisuje autor wydarzyło się naprawdę, czy miejsca i zdarzenia tak wyglądały jak o nich czytam. Powieść „Mroczne klejnoty” serwuje dużą dawkę historii – historii naszego kraju, stosunków z Rosją, wielkości polskiego oręża. Może nawet ta dawka historii jest zbyt duża – o tym jednak za chwilę. Tło powieści, bohaterowie i wydarzenia mają tutaj podstawy wręcz naukowe. Sam wstęp w którym autorka pisze o tym co jest prawdą, a co fikcją w jej opowieści budzi szacunek. Fabuła opowieści jest ciekawa, trzyma w napięciu, a postać Ferenca Rakoczego budzi sympatię. To nie jest papierowa postać lecz człowiek mający swe wady, uczucia, zalety. Także postacie drugoplanowe są bardzo dobrze napisane. Intryga dobrze wymyślona, opisy żywe i plastyczne – to także duży plus „Mrocznych klejnotów”. I z czystym sumieniem mógłbym dać „szóstkę” , ale… No właśnie. Wydaje mi się, że – tak jak napisałem wcześniej – w tej historii za dużo jest historii. Ciekawa intryga rwie się, spowalniana przez liczne dygresje, listy wymieniane między bohaterami, szczegółowe opisy miejsc. W pewnym momencie miałem wrażenie, że czytam podręcznik historii, a nie powieść. Rozumiem chęć autorki by jak najbardziej przybliżyć tło historyczne, ale jednak są fragmenty gdy tego tła jest po prostu zbyt dużo. Jakby autorka przechwalała się „patrzcie co mi się udało dowiedzieć”. W końcu „mroczne klejnoty” to powieść która ma dostarczać rozrywki, a uczyć tak jakby przy okazji. Niestety – nadmierny dydaktyzm psuje nieco przyjemność lektury. Nie zrozumcie mnie źle – „Mroczne klejnoty” to dobra powieść, gdyby jednak skrócić ją o kilka fragmentów byłaby powieścią genialną.

Font Resize
KONTRAST
%d bloggers like this: