Casey Hill. Tabu

Przekład: Agnieszka Kwiatkowska, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, stron: 320, rok wydania 2011.

Casey Hill to pseudonim literacki małżeństwa Melissy i Kevina Hill. „ Tabu” to pierwsza powieść z serii thrillerów których główną bohaterką jest Reilly Steel. Agentka FBI oddelegowana do Irlandii, by tam wdrażać nowoczesne metody pracy w laboratorium kryminalnym. W tym zadaniu musi zmierzyć się z niechęcią mężczyzn, skostniałymi procedurami, zadufanymi w sobie przełożonymi. Mozolnie buduje zespół który potrafi dopasować sposób myślenia do działania mordercy. Szansa na sprawdzenie zespołu w praktyce nadarza się bardzo szybko. W luksusowej dzielnicy zostaje znaleziona para młodych ludzi. Wszystko wskazuje na to, że po odbyciu stosunku seksualnego chłopak zabił dziewczynę, a potem zastrzelił sam siebie. Ale coś w tej sprawie nie daje spokoju Reilly. Odkrywa, że było precyzyjnie zaplanowanym morderstwem. Wkrótce dochodzi do kolejnych zbrodni. Wszystko wskazuje na to, iż morderca łamie wszelkie społeczne tabu. Kolejne zbrodnie są coraz bardziej szokujące, a morderca zdaje się bawić z policją w swoistą ciuciubabkę. A rozwiązanie zagadki okaże się tak niesamowite, że zaręczam, iż nie zgadniecie kto zabił – mimo tego, że autorzy podają nam informacje jak na tacy. „Tabu” to kolejny thriller o seryjnym mordercy. Zdawać by się mogło, że każda kolejna powieść tego typu nie wniesie nic oryginalnego w temacie – i tak też jest z „Tabu”. Mamy tutaj wszystkie typowe dla gatunku chwyty, zagrywki i rozwiązania. Autorzy nie silą się na oryginalność – po prostu snują swoją opowieść, swoją wariację na temat. Jednak z tych elementów sztampowych potrafią złożyć całkiem sprytną układankę. Powieść – chociaż nie zaskakuje niczym nowym – czyta się dobrze. Liczne retrospekcje z przeszłości bohaterki potrafią zaciekawić i wyjaśniają jej zachowania w życiu dorosłym. Opisy morderstw są na tyle plastyczne, że wzbudzają dreszczyk grozy. Bohaterowie są nakreśleni wyraziście, można ich polubić i zżyć się z nimi – co dobrze wróży kolejnym powieściom cyklu. Żeby jednak tak nie do końca wychwalać autorów powieści powiem, że wyłapałem dużą nielogiczność w dwóch przypadkach – jedno z morderstw zdaje się być niemożliwe do zrealizowania – to pierwsza nielogiczność. Druga to łatwość z jaką morderca manipuluje wydziałem kryminalnym. Może się czepiam – ciekawe czy ktoś zauważy te niespójności. No i to zakończenie… ciekawe, zaskakujące – jeden element pod koniec powieści wywraca całą naszą wcześniejszą wiedzę o sto osiemdziesiąt stopni – ale mimo wszystko zbyt chyba wydumane. Nie bardzo mogłem w nie uwierzyć – ale ta refleksja przyszła dopiero po zakończeniu lektury – powieść jest na tyle dobrze napisana, że na takie szczegóły w trakcie czytania nie zwraca się uwagi. To duży plus. Jeśli więc szukacie niezobowiązującej, niezbyt ciężkiej lektury z sympatycznymi bohaterami to „Tabu” doskonale się wpisze w Wasz gust. Taki thriller w wersji „light”. Od ciężkich, mrocznych thrillerów „Tabu” jest przyjemną odskocznią. Polecam.

Font Resize
KONTRAST
%d bloggers like this: