Carrie Ryan. Las Zębów i Rąk

Inne wersje okładki

200px-Forest_Hands_Teeth_hb_cover

Tyt. oryg. The Forest of Hands and Teeth, tłumaczenie: Bartosz Czartoryski, 345 stron. Wydawnictwo Papierowy Księżyc, rok wydania 2011.

Z powieścią „Las Zębów i Rąk” mam mały problem. Po prostu nie bardzo wiem do kogo może być ona skierowana – dla młodzieży? No ale tematyka chyba zbyt poważna, zbyt wiele smaczków do wychwycenia. Dla dorosłych? No, ale dla starych wyjadaczy horrorowych to będzie za mało krwista lektura. Dla miłośników romansów paranormalnych czy wampirycznych? No niby romans jest…ale wybory i moralne dylematy jakieś takie miałkie, mało prawdziwe. A jednak nie mogę tak od razu skreślić tej książki. Bo „Las Zębów i Rąk” ma w sobie to coś, co sprawia, że bardzo trudno się od lektury oderwać. Historia jest niebanalna i – mimo wcześniejszych zarzutów – niesie w sobie duży potencjał na kolejne tomy (powieść jest pierwszym tomem trylogii). O co w całej tej historii chodzi? Otóż kilkadziesiąt lat temu na ludzi spadł kataklizm. Plaga zombi była nie do opanowania. Błąd w eksperymencie spowodował, że resztki ludzkości zostały zepchnięte do specjalnie przygotowanych enklaw. Miasteczka, osady, wsie otoczone stalową siatką broniły się przed hordami nieumarłych. Ale to tylko tło właściwej odpowiedzi – o tym co się działo dowiadujemy się z fragmentów wspomnień, opowieści rozrzuconych w całej książce. My świat takiej wioski otoczonej przez metalową siatkę poznajemy oczami Mary – młodej dziewczyny której ojciec wcześniej stał się Nieuświęconym (tak mieszkańcy wioski nazywają nieumarłych). Mary marzy o oceanie – który zna jedynie z opowieści matki i z jednego starego zdjęcia na którym jej prapraprababka stała na brzegu oceanu właśnie. Cała wioska jest chroniona przez Strażników którzy podlegają Siostrzeństwu – z opisu wynika, że ta wioska jest położona wokół klasztoru i Siostrzeństwo to po prostu zakonnice. Więc religia i wiara w Boga jest bardzo mocną tradycją wioski. Również potrzeba utrzymania gatunku jest sprawą priorytetową. Bardzo dobrze opisane są zależności między ludźmi w wiosce, Strażnikami a Siostrami. System praw, nakazów i zakazów jest opisany przejrzyście i sądzę, że taki model zamkniętego społeczeństwa naprawdę mógłby zaistnieć – duży plus dla autorki. Nawet taki szczegół, że ludzie nie używają już broni palnej tylko siekier, kos, łuków – takie rzeczy uwiarygadniają powieść. W wyniku nieszczęśliwych okoliczności Mary zostaje sierotą. Siłą zmuszona do wstąpienia do Siostrzeństwa orientuje się, że nigdy nie będzie nikim więcej jak tylko służącą dla sióstr. Jej niepokorny charakter i marzenia sprawiają, że staje się kimś komu nie można zaufać. Ale Mary zupełnie niechcący natknie się na jedną z największych tajemnic Siostrzeństwa i Strażników… Dodajmy do tego jeszcze wątek miłosny – ona jedna a ich dwóch i którego wybrać? I będziemy mieli pogląd na powieść „Las Zębów i Rąk”. Więcej z fabuły nie zdradzę by nie psuć lektury. I powiem tylko, że mimo moich obiekcji z początku tej recenzji „Las Zębów i Rąk” warto przeczytać. Właśnie dlatego, że postapokaliptyczny świat został tu opisany logicznie, spójnie i wiarygodnie. Mogą denerwować i być niezrozumiałe moralne dylematy bohaterki, jej wybory, wątek miłosny zbyt płytki i nie budzący emocji – ale to wynika z tego, iż nie bardzo właśnie wiadomo kto jest adresatem powieści. Jeśli jednak przymknąć na to oko okaże się, że powieść Carrie Ryan to całkiem ciekawa, wnosząca powiew świeżości lektura. Ja dalszy ciąg przygód Mary w świecie Nieuświęconych chętnie poznam.

Font Resize
KONTRAST
%d bloggers like this: