Carlos Ruiz Zafon. Więzień nieba

Tłumaczenie: Katarzyna Okrasko i Carlos Marrodan Casas, 411 stron. Wydawnictwo Muza S.A., rok wydania 2012.

Czy zastanawialiście się jak potoczyły się losy bohaterów powieści „Cień wiatru”? Czy ciekawiło Was jak skończyła się opowieść którą poznaliśmy w „Grze Anioła”? Jeśli tak, to „Więzień nieba” doskonale odpowie na Wasze pytania. A jeśli nie czytaliście poprzednich powieści z „Barcelońskiego” cyklu Carlosa Ruiza Zafona to proponuję zacząć właśnie od dwóch pierwszych powieści – zaręczam, że warto. I nie można „Więźnia nieba” opisywać jako pojedynczej powieści – bowiem wypadłaby blado. Lecz jako klamra spinająca dwie pierwsze powieści sprawdza się wspaniale. Oto Barcelona w roku 1957. Daniel Sempere – bohater „Cienia wiatru” – prowadzi wraz z ojcem rodzinną księgarnię. Jednak interes zaczyna podupadać. Wysiłki ojca Daniela i Fermina – jednego z najciekawszych bohaterów cyklu – pozwalają na utrzymanie księgarni. Ale nadchodzi pewien mroczny wieczór, kiedy do drzwi księgarni puka tajemniczy staruch szukający właśnie Fermina. Wyraźnie grozi mu śmiercią, zna też jakieś mroczne sekrety które de Torres skrzętnie ukrywa. I to właśnie z ust Fermina Daniel usłyszy okrutną opowieść która rzuci światło na wydarzenia sprzed kilkunastu lat. Dowiemy się wiele o autorze „Gry Anioła”, poznamy tajemnicę śmierci matki Daniela…

„Więzień nieba” to dobra powieść. Daleko jej co prawda do genialnego „Cienia wiatru” czy „Gry Anioła”, jednak spotkanie z bohaterami których lubimy i znamy jest naprawdę warte by poświęcić kilka godzin na lekturę. No właśnie – kilka godzin. Bo powieść jest po prostu zbyt krótka. Niby 411 stron, ale wydrukowane dużą czcionką. Poza tym mam wrażenie, że czytałem pierwszą część całości – zakończenie pozostaje otwarte, w zasadzie powieść zaczyna się dopiero rozkręcać, a tu już następuje koniec. Trochę to odcinanie kuponów od popularności. Nie jest jednak źle tak do końca – nadal jest to kawałek porządnej literatury, Barcelona pokazana przez Zafona jest pełna tajemniczego piękna, wydarzenia potrafią zaciekawić. Może za dużo tutaj odniesień np. do „Hrabiego Monte Christo”, ale wierzę, że kolejna powieść – bo cykl był planowany na cztery książki – da pełen obraz tego co wymyślił Zafon. Zachęcam do zanurzenia się w świat Barcelony, z jej tajemnicami, pożądaniem, miłością i nienawiścią.

Font Resize
KONTRAST
%d bloggers like this: