Brian McClellan. Obietnica krwi

Tłumaczenie: Maciej Nowak-Kreyer, Dominika Repeczko, Wydawnictwo Fabryka Słów, stron: 675, rok wydania 2015.

„Obietnica krwi” to pierwszy tom „Trylogii Magów Prochowych”, a zarazem debiut powieściowy Briana McClellan’a. I chociaż z tego rodzaju powieści już jakiś czas temu wyrosłem, to nie sposób nie docenić ilości pracy jaką autor włożył w swoją historię. Stworzenie wiarygodnego, pełnego zależności świata fantasy na pewno nie jest łatwym zadaniem i wielu innych pisarzy się na tym wyłożyło. Tymczasem McClellan sprawnie i gładko prowadzi nas w świat swej wyobraźni, stawiając na drodze mnóstwo ciekawych, barwnych postaci.

Historia zaczyna się w momencie gdy w królestwie Ardo dokonuje się przewrót – Marszałek Tamas, jeden z najpotężniejszych Magów Prochowych, organizuje zamach na króla. Zamach udany, chociaż w samym pałacu Uprzywilejowani – czarodzieje króla – stawiają zaciekły opór. Umierając zaś błagają Tamasa, by nie łamał „Obietnicy Kresimira”. Zaniepokojony marszałek zleca Adamatowi – prywatnemu detektywowi – by dowiedział się czym jest owa obietnica. Innym problemem jest czarodziejka, której udało się uciec z pałacu. W ślad za nią rusza syn Tamasa wraz z łowcami magów. Tymczasem kraj pogrąża się w chaosie, a u granic stoją armię odwiecznego wroga…

Nagromadzenie wątków i bohaterów w tej powieści z początku przeszkadza w lekturze – ciężko się zorientować kto jest bohaterem pierwszoplanowym, kto jest z kim i o co chodzi. Nie ułatwia tego fakt, że zasady rządzące światem powieści są inne niż w typowych opowieściach fantasy i chwilę trwa przyswojenie ich sobie. Ale kiedy przebrniemy przez pierwsze 50 – 100 stron to lektura staje się czysta przyjemnością. Naprawdę dostajemy logiczny, żywy świat, który zaciekawia i powoduje, że od lektury trudno się oderwać. Zaś objętość powieści powoduje, że w opowieść zatapiamy się na naprawdę długo.

„Obietnica krwi” to bardzo dobra lektura – świetne opisy, bohaterowie, którzy zaskakują, nienadużywanie magii – wszystko to sprawia, że świat wykreowany przez McClellan’a na długo zapada w pamięć i człowiek z góry się cieszy na kolejne dwa tomy. Tym bardziej, że chociaż kilka wątków zostało domkniętych w pierwszym tomie, to więcej kwestii pozostało otwartych i ciężko się doczekać, co stało się dalej z bohaterami, których przez te niemal 700 stron zdążyłem dobrze poznać i polubić.

Zachęcam do poczytania „Obietnicy krwi”. To naprawdę dobra powieść.

Font Resize
KONTRAST
%d bloggers like this: