Agnieszka Bednarska. Płaczący chłopiec

Liczba stron: 320, Wydawnictwo Black Publishing, rok wydania 2016

„Płaczący chłopiec” – przeklęty obraz wywołujący pożary istnieje naprawdę. To znaczy – istnieje historia, miejska legenda taka. Czy w nią wierzyć czy nie – to indywidualna sprawa każdego z osobna. Ja akurat wierzę, że są rzeczy , których jeszcze nie znamy… więc może i ta opowieść jest prawdziwa? Powieść Agnieszki Bednarskiej bazuje na tej właśnie legendzie, ale nie jest typową próbą wytłumaczenia, snuciem hipotez. Legenda obrazu to dla Autorki punkt wyjścia do historii o miłości, przyjaźni, poszukiwaniu swego miejsca w świecie i o czynach z przeszłości, które rzutują na całe życie. Ciężko „Płaczącego chłopca” jednoznacznie sklasyfikować. Zaczyna się jak rasowy horror, potem napięcie spada i zaczyna się dramatyczna i smutna historia obyczajowa, z perfekcyjnie rozmieszczonymi fragmentami grozy. Powieść potrafi naprawdę przestraszyć, ale wywołuje też uczucie smutku i żalu nad bohaterami.

Opowieść zaczyna się w momencie, gdy babcia Carla pragnie mu podarować w prezencie ślubnym niezwykły obraz przedstawiający płaczącego chłopca. Nikt jednak nie wie, że Carl już kiedyś widział ten obraz i nie skończyło się to dla niego dobrze… Kiedy wybucha pożar i kobieta ginie do akcji wkraczają dwie kobiety – przyjaciółka Carla, Danielle i jego narzeczona. To właśnie Danielle, zauroczona obrazem, wpadnie na trop, który zawiedzie ją do rozwiązania tajemnicy przeklętego obrazu.

Agnieszka Bednarska bardzo ładnie swą opowieść snuje – dwa plany czasowe – współczesna Anglia i Hiszpania z lat pięćdziesiątych – są ciekawie opisane i poprowadzone, zdarzenia które doprowadziły do powstania obrazu mogłyby spokojnie się wydarzyć w rzeczywistości – w ogóle, po pełnym grozy początku, wątków nadnaturalnych jest w książce bardzo niewiele i tylko dodaje to „Płaczącemu chłopcu” realizmu. Dobre pióro Autorki do dialogów widać na każdym kroku – a to nie zawsze się zdarza. Również opisy są pełne emocji, łatwo idzie sobie wyobrazić miejsca i fakty o których Agnieszka Bednarska pisze. Dobrze to czuć we fragmentach gdy wybuchają pożary – te pełne grozy momenty naprawdę wywołują dreszcz strachu.

Jedyne co można byłoby Autorce zarzucić to chwilami nierówne tempo akcji. Chwilami akcja zaczyna się dłużyć, a przemyślenia bohaterów niewiele wnoszą do fabuły. Takie przestoje są dobre wtedy, gdy postaci mają coś ważnego do przekazania… ale tutaj w dwóch, trzech momentach miałem wrażenie, że można byłoby się spokojnie bez tego obejść. Z drugiej strony – szkoda, że powieść tak szybko się kończy. Brakuje mi rozwinięcia wątku hiszpańskiego – to znaczy jest wszystko wytłumaczone i ładnie się zamyka, ale jednak motyw Hiszpanii z lat pięćdziesiątych bardziej mi się podobał niż ten współczesny i nie miałbym nic przeciwko temu, by więcej było w tym klimacie do poczytania… Ale to moje subiektywne odczucie.

Polecam „Płaczącego chłopca”, to bardzo dobra, smutna ale i straszna historia, która usatysfakcjonuje zarówno fanów horrorów, jaki i powieści obyczajowych.

Powieść do kupienia TUTAJ

Font Resize
KONTRAST
%d bloggers like this: