Robert E. Howard – sfrustrowany wizjoner

Robert Erwin Howard urodził się 22 stycznia 1906 roku małym miasteczku Peastere w Teksasie. Jego ojciec był „wędrownym” lekarzem. Częste przeprowadzki były na porządku dziennym w rodzinie Howard’ów. Zamiłowanie ojca do inwestowania w „szybkie pożyczki” spowodowało rozłam w małżeństwie. Matka chłopca – Hester Howard – uznała w końcu, że wyszła za człowieka niegodnego jej pozycji społecznej. Nie chciała pozwolić by ojciec miał coś wspólnego z synem. Matka miała bardzo duży wpływ na rozwój emocjonalny i intelektualny Roberta E. Howarda – co zresztą miało się skończyć tragicznie.

Robert E. Howard już od najmłodszych lat przejawiał talent pisarski – mocno wspierany przez matkę. Przez fakt, że uwielbiał czytać i uczyć się w szkole był traktowany przez kolegów jak outsider – wyzwiska, bójki- wszystko to spowodowało, że Howard zaczął interesować się boksem i kulturystyką. Odbiło się to także na późniejszej twórczości autora – wiara w brutalną siłę i niechęć do wszelkich autorytetów miała dać początek legendzie Conana Barbarzyńcy…

Howard zaczął pisać w wieku dziewięciu lat. Były to historyczne fikcje dziejące się w świecie Wikingów, Arabów, pełne przemocy i rozlewu krwi. Wtedy też Howard odkrywa autorów którzy będą mieli duży wpływ na jego twórczość: Jack London, Rudyard Kipling czy Thomas Bulfinch. Młody Howard ma jeszcze jedną cechę, która zadziwiała osoby z jego otoczenia – ejdetyczną pamięć, pozwalającą na zapamiętywanie całych tomów poezji po jednym czy dwóch czytaniach.

W 1919 roku rodzina Howardów sprowadza się do wioski Cross Plains – tam Howard będzie mieszkał do końca życia. I tam też w pobliskim college’u Howard trafił na książkę opisującą kulturę i legendy kultury szkockich Piktów.

Kiedy Howard miał piętnaście lat wysłał jedno ze swoich opowiadań do magazynu „Adventure Magazine” – ukazało się ono drukiem. Ale prawdziwy debiut nastąpił w 1925 kiedy to niedawno powstałe pismo „Weird Tales” zapłaciło szesnaście dolarów za opowiadanie „Spear and Fang”. Robert E. Howard rozpoczął w tym samym roku naukę w Howard Payne Academy w Bronwood gdzie uczęszczał na kurs stenografii. On sam wolałby kurs pisarstwa – ale ojciec nie zgadzał się na opłacenie tak niedochodowego zajęcia. Sfrustrowany i zły młodzieniec swoją złość wyładowywał w konkursach bokserskich i w kulturystyce – opracował nawet swój własny program ćwiczeń i szybko z chuderlaka stał się umięśnionym osiłkiem. Od 1925 roku opowiadania Howarda pojawiały się w „Weird Tales” systematycznie – były to opowieści m.in. o Kullu, Salomonie Kane,także opowieści o ulubionych przez autora Piktach których przedstawicielem był Bran Mak Morn. Howard pisał opowiadania w najróżniejszych stylach – były to zarówno horrory jak i kryminały czy opowieści przygodowe. Jednak ambicją autora było pisanie opowieści historycznych. Oczywiście zdawał sobie sprawę z braków w swoim wykształceniu więc postanowił stworzyć fantastyczną krainę opartą na historycznych faktach. W ten sposób powstała opowieść o Conanie z Cymerii. Pierwsze opowiadanie o tym kultowym bohaterze ukazało się w 1932 roku i nosiło tytuł „Feniks na mieczu”. Nowy bohater Howarda szybko zyskał olbrzymią popularność – w latach 1933-1936 opublikowano siedemnaście opowiadań, a sprzedaż „Weird Tales” gwałtownie podskoczyła. Ciekawostką jest fakt, że pierwsze opowiadanie – „Feniks na mieczu” – było przeróbką jednego z wcześniejszych opowiadań Howarda o Kull’u. Autor usunął z niego wątek miłosny, rozwinął wątki nadprzyrodzone, pozmieniał imiona i nazwy i tak oto zadebiutował Conan (tak naprawdę czytając opowiadania Howarda ma się wrażenie, że pisze on o jednym bohaterze – Kull był po prostu kolejnym krokiem do powstania Conana – bohatera idealnego).

Nie można też nie wspomnieć o związkach Howarda z H.P.Lovecraftem – ich przebogata korespondencja trwała blisko sześć lat. Howard był jednym z pisarzy z tak zwanego „kręgu Lovecrafta” do którego należał m.in. Clark Ashton Smith. Wpływy pisarstwa Lovecrafta wyraźnie widać w niektórych opowiadaniach R.E. Howarda. I mimo, iż pisarze często się krytykowali nawzajem (Lovecraft  nie aprobował na przykład nazistowskich sympatii Howarda) to jednak z korespondencji widać, jak dużym szacunkiem darzyli się obaj autorzy.

Historia Roberta E. Howarda kończy się dramatycznie. Silnie, niemal patologicznie związany z matką pisarz dowiaduje się, że ta nie odzyska przytomności po zapadnięciu w śpiączkę. W samochodzie wyciąga pożyczoną broń i strzela sobie w głowę. Jest 11 czerwca 1936 roku. Tak oto w wieku trzydziestu lat odchodzi pisarz, który stworzył zupełnie nowy typ opowieści – historię magii i miecza. Pisarz umiera, ale jego bohater pozostanie żywy już na zawsze. Conan Barbarzyńca na dobre zagościł w kulturze masowej. Filmy, komiksy, kontynuacje pisane przez znanych i mniej znanych autorów, gry komputerowe-to wszystko sprawia, że wizerunek barbarzyńcy dla którego najważniejsze jest wino, kobiety i jakaś rozpierducha od razu przywodzi na myśl Conana.

Jaka jest tajemnica tego bohatera? Co sprawia, że opowiadania i powieści których akcja dzieje się w świecie stworzonym przez Howarda – pisane przez znanych i mniej znanych pisarzy – zdają się być tylko nędzną imitacją (w większości przypadków) lub zwykłym pastiszem? Myślę, że polega to na tym, że Robert E. Howard wierzył w to o czym pisał. Dla niego opowiadania o Conanie były sposobem na wyładowanie złości i frustracji, jak boks czy kulturystyka. Pisarz na długo przed powstaniem nowoczesnej psychoanalizy zdawał się mówić nam, że słabi ludzie, choćby nie wiadomo jak mądrzy i inteligentni, zawsze zostaną pokonani przez barbarzyńską siłę. Pod płaszczykiem cywilizacji czai się siła która beztrosko może zniszczyć to co nazywamy zdobyczami cywilizacyjnymi. I być może współcześni autorowi traktowali opowieści o Conanie jako czystą rozrywkę, jednak wraz z upływem lat wydawać się może, że to przekonanie Howarda nabiera mocy i staje się coraz bardziej aktualne. Bo oto w naszym świecie coraz bardziej zaczyna się liczyć brutalna siła, pieniądze, konsumpcja bez opamiętania. Można więc stwierdzić, że Robert E. Howard był wizjonerem. A nawet jeśli nie wizjonerem to znakomitym psychologiem, który w zdawać by się mogło banalnych historyjkach spod znaku magii i miecza zawarł bardzo dużą dawkę prawdy o nas samych, o naszych postawach i o tym jak łatwo przychodzi nam porzucić cywilizowane odruchy i stać się brutalnym barbarzyńcą.

Podobało się? Nie podobało? Zostaw jakiś ślad po sobie :)

Font Resize
KONTRAST