Pogranicze/Borderlands

Reżyseria: Elliot Goldren. Scenariusz: Elliot Goldren. Muzyka: The Newton Brothers . Obsada: Peter Charlton, Gordon Kennedy, Robin Hill. Wielka Brytania 2014

Żebyście nie mówili, że nic nigdy dla Was nie zrobiłem opowiem Wam dziś jak oglądać film „Pogranicze”. Ja dopiero za drugim obejrzeniem, kiedy już znałem zakończenie, zrozumiałem o co chodzi w tym brytyjskim „found footage”. Cała akcja filmu toczy się w małej, zabitej dechami wiosce gdzieś na tytułowym pograniczu (z tym, że tutaj akurat słowo „pogranicze” ma wiele znaczeń…) W wiosce tej jest niewielki kościół, który po wielu latach zamknięcia został niedawno otwarty. Kościół (zbudowany na fundamentach jakiejś starożytnej świątyni) został zamknięty po bliżej nieokreślonej tragedii – mgliście tylko nam to twórcy filmu przedstawiają (zresztą większość akcji filmu opiera się na niejasnych domysłach). I to właśnie w nim zaczynają dziać się dziwne i niewytłumaczalne rzeczy. W celu zbadania rzekomych cudów z Watykanu zostaje wysłana komisja, mająca na celu zbadanie, czy cud jest prawdziwy, czy może obecny proboszcz, chcąc przyciągnąć wiernych do kościoła, posunął się do oszustwa. Filmy kręcone przez operatora komisji będą owymi „odnalezionymi taśmami”. Z „Pograniczem” mam problem – z jednej strony cierpi on na chyba wszystkie wady tego typu filmów: sztampowi do bólu bohaterowie – starszy cyniczny ksiądz, przeżywający kryzys wiary, pasjonat nowinek technicznych, nie wierzący w nic poza swoimi gadżetami i młodszy ksiądz – służbista aż do bólu. Ich rozmowy, zachowania są niemal karykaturalne. Gra aktorska także pozostawia wiele do życzenia, oklepane są dialogi. Sytuację w której jeden z bohaterów przeżywa kryzys wiary bo „coś, kiedyś mu się przytrafiło” przerabialiśmy po tysiąckroć. Operator kamer też jest przerysowany aż do bólu. Jego idiotyczne odzywki denerwują przez cały film. Poza tym – rozumiem umieszczać kamery w nawiedzonym kościele, ale po co w domu w którym członkowie komisji mieszkają? Wiem – dla akcji akurat tutaj jest to ważne, ale logicznie zupełnie nieuzasadnione. Duży zarzut to fakt, że sens filmów „found footage” polega na tym, że taśmy „odnaleziono” a z zakończenia ”Pogranicza” wynika, że żadną siłą „zagubionych taśm” nikt by nie odkrył. Mocno to rzutuje na wiarygodność całego filmu. Z drugiej strony właśnie zakończenie przewraca całą wymowę tego horroru do góry nogami. Mocno lovecraftowski jest nastrój filmu – ale doceniłem to dopiero przy drugim obejrzeniu. Tak właśnie trzeba ten film oglądać – jakby scenariusz mocno wzorowano na twórczości H.P. Lovecrafta. Wtedy poszczególne sceny, które zdają się nie mieć sensu (np. niechęć mieszkańców do przyjezdnych, spalenie owcy czy tez sam finał) nabierają znaczenia, a cały film układa się w całość (co prawda pełną niedomówień, ale jednak całość). Może to daleki strzał, ale mam wrażenie, że scenarzysta to miłośnik HPL. Ocena 3/6 – bo jednak więcej tutaj wad niż zalet (poza tym z tego materiału dałoby się zrobić naprawdę DOBRY film), ale jeśli H.P.Lovecraft to Twój ulubiony autor to spokojnie możesz dodać punkt. Albo dwa.

Font Resize
KONTRAST
%d bloggers like this: